Piłkarska LM: Piłkarze Bayernu przegrali z Paris Saint-Germain 0:3

Środa, 27 września 2017 (23:28)

Piłkarze Bayernu Monachium, w tym Robert Lewandowski, przegrali na wyjeździe z Paris Saint-Germain 0:3 w meczu 2. kolejki grupy B Ligi Mistrzów. W innym hitowym spotkaniu Atletico przegrało w Madrycie z Chelsea Londyn 1:2 w grupie C.

Mecz w Paryżu może okazać się kluczowy w kontekście walki o pierwsze miejsce w tabeli. W tej grupie rywalizują jeszcze RSC Anderlecht i Celtic Glasgow (0:3 w Brukseli, cały mecz Łukasza Teodorczyka w barwach gospodarzy), które są raczej skazane na walkę o trzecią pozycję.

Trener Bayernu Włoch Carlo Ancelotti wystawił nieco zaskakujący pierwszy skład, w którym zabrakło m.in. Jerome'a Boatenga i Matsa Hummelsa w obronie oraz Francuza Francka Ribery'ego i Holendra Arjena Robbena na skrzydłach. Od pierwszej do ostatniej minuty grał Lewandowski, który jednak nie pomógł swojej drużynie.

Będę krytykowany za wybór takiego składu, to normalne. Nie sądzę, że to było jakieś ryzyko. Długo się nad tym zastanawiałem i uznałem, że to najlepsze rozwiązanie - powiedział Ancelotti, cytowany w serwisie uefa.com.

Gospodarze zdobyli pierwszego gola już w pierwszej minucie, a na listę strzelców po podaniu Brazylijczyka Neymara wpisał się jego rodak Dani Alves. Druga bramka padła niecałe pół godziny później, a zdobył ją Urugwajczyk Edinson Cavani. Piłkę wyłożył mu Kylian Mbappe. W 63. minucie wynik ustalił Neymar, a akcję ponownie wypracował Mbappe.

PSG prowadzi w grupie B z kompletem punktów i bilansem goli 8-0. Bayern jest drugi z trzema punktami, tyle samo ma trzeci Celtic, a Anderlecht zamyka tabelę z zerowym dorobkiem.

W hicie grupy C niemal do samego końca zanosiło się na remis. W 40. minucie rzut karny dla Atletico wykorzystał Antoine Griezmann, a w 60. wyrównanie Chelsea dał Hiszpan Alvaro Morata. Jednak ostatnie słowo należało do gości - w czwartej doliczonej minucie składną akcję wykończył rezerwowy Michy Batshuayi.

Londyńczycy mają sześć punktów i bramki 8-1. O dwa "oczka" mniej zgromadziła AS Roma, która pokonała w Baku Karabach Agdam 2:1, choć przez długi czas inicjatywa należała do gospodarzy. W 29. minucie Brazylijczyk Pedro Henrique zdobył pierwszą w historii bramkę dla azerskiego klubu w Champions League.

Rezerwowym Romy był bramkarz Łukasz Skorupski, z kolei z ławki Karabachu mecz oglądał Jakub Rzeźniczak.

W grupie A bez niespodzianki zakończyło się spotkanie w Moskwie, gdzie drużyna CSKA uległa Manchesterowi United 1:4. Zaskoczeniem były za to rozmiary zwycięstwa FC Basel nad Benficą Lizbona - gospodarze wygrali aż 5:0, a klub z Portugalii grał od 63. minuty w dziesiątkę.

W tabeli przewodzą "Czerwone Diabły" z kompletem punktów. Po trzy zgromadziły FC Basel i CSKA, a Benfica pozostaje z zerem na koncie.

W grupie D zwycięstwa odnieśli faworyci - Barcelona i Juventus Turyn, choć Katalończycy bardzo skromnie pokonali na wyjeździe Sporting Lizbona 1:0. Do tego jedyna bramka była trafieniem samobójczym Urugwajczyka Sebastiana Coatesa w 49. minucie.

593. mecz w barwach Barcelony rozegrał Lionel Messi, który zrównał się pod tym względem na trzecim miejscu klubowej klasyfikacji wszech czasów z Carlesem Puyolem. Tym razem jednak gwiazdor reprezentacji Argentyny nie zdołał wpisać się na listę strzelców.

Bardziej zdecydowane zwycięstwo odniósł Juventus Turyn, który po bramkach Argentyńczyka Gonzalo Higuaina i Chorwata Mario Mandzukica pokonał u siebie Olympiakos Pireus 2:0. Goście zagrali już bez zwolnionego trenera Besnika Hasiego, byłego szkoleniowca Legii Warszawa. Rezerwowym "Starej Damy" był bramkarz Wojciech Szczęsny.

Liderem grupy jest Barcelona z sześcioma punktami. Juventus i Sporting mają po trzy, a Olympiakos - zero.

Faza grupowa zakończy się 5/6 grudnia. Finał zaplanowano na 26 maja 2018 roku w Kijowie.


(ł)

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport