Piłkarska ekstraklasa: Lech górą w klasyku, Legia coraz dalej od czołówki

Niedziela, 17 października 2021 (20:04)

Broniąca tytułu Legia bardzo dobrze radzi sobie w Lidze Europy – pokonała Spartak Moskwa i Leicester City po 1:0, a w czwartek zmierzy się z Napoli, natomiast jej forma w ekstraklasie jest dla jej kibiców niepokojąca. Po ośmiu rozegranych meczach (ma do nadrobienia dwie zaległości w stosunku do większości rywali) miała dziewięć punktów i zajmowała 15. miejsce, czyli tuż nad strefą spadkową. Mecz z prowadzącym przed tą kolejką w lidze Lechem był więc dobrą okazją na przełamanie.

Jednak to "Kolejorz" cieszył się ze zwycięstwa 1:0. To pierwsza ligowa wygrana tego zespołu na stadionie Legii od blisko sześciu lat. A jej rozmiary mogły być większe, ale w doliczonym czasie drugiej połowy rzutu karnego nie wykorzystał zdobywca jedynej bramki Szwed Alexander Ishak. Jego strzał obronił bramkarz Kacper Tobiasz.

Pierwsze zagrożenie goście stworzyli już w szóstej minucie. Akcję wykończył technicznym strzałem Adriel Ba Loua, jednak piłka po uderzeniu zawodnika z Wybrzeża Kości Słoniowej otarła się o słupek bramki Legii.

Odpowiedź gospodarzy nadeszła kilkadziesiąt sekund później, kiedy po dośrodkowaniu Portugalczyka Josue i główce Mateusza Wieteski piłka przeleciała nad poprzeczką bramki "Kolejorza" strzeżonej przez Filipa Bednarka.

Najlepszą okazję przed przerwą Legia miała w 27. minucie, kiedy z rzutu wolnego bezpośrednio na bramkę uderzał Josue, jednak bramkarza Bednarka i całą drużynę z Poznania uratowała poprzeczka.

Później do głosu doszli goście, jednak byli nieskuteczni. W 35. minucie z bliska uderzał Ishak, ale trafił w boczną siatkę. Kilka chwil później refleksem musiał wykazać się Tobiasz, bo po dośrodkowaniu Portugalczyka Pedro Rebocho piłka prześlizgnęła się między wszystkimi zawodnikami obu zespołów w polu karnym i zmierzała przy słupku do siatki, ale bramkarz Legii w porę zareagował i wybił ją w bok.

Jeszcze przed przerwą Tobiasz musiał obronić strzał innego Portugalczyka Pedro Tiby, który jednak uderzył bardzo lekko, mimo że był w niezłej sytuacji kilkanaście metrów od bramki.

Emocje i gol w drugiej połowie

Początek drugiej części to z kolei szansa Legii, ale z niewielkiej odległości niecelnie główkował Azer Mahir Emreli.

Bramkowa akcja "Kolejorza" przyszła siedem minut później. Rebocho dośrodkował tym razem z lewej strony boiska, a w polu karnym całą linię obrony wyprzedził Ishak i mocnym strzałem z ostrego kąta pokonał Tobiasza.

Legia dążyła do odrobienia straty i przez długi czas utrzymywała się przy piłce na połowie Lecha, ale nie przynosiło to konkretnego zagrożenia. Wyjątkiem była indywidualna akcja Bartosza Slisza, który w 79. minucie przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i strzelił sprzed pola karnego, ale niecelnie.

W światło bramki po kontrataku Lecha wcześniej nie wcelował także Ishak, który otrzymał prostopadłe podanie od Tiby po kilkudziesięciometrowym rajdzie prawym skrzydłem. Rezultat mógł podwyższyć jeszcze Jakub Kamiński, ale jego strzał z okolicy linii pola karnego również był niecelny.

Szósta ligowa porażka Legii

To już szósta porażka Legii w tym sezonie ligowym, a dobra forma w europejskich pucharach to za mało, żeby uspokoić zdegustowanych kibiców. Po ostatnim gwizdku sędziego gospodarzy pożegnały okrzyki - pomijając przekleństwa - "Gdzie są wyniki?!" i "Legia, grać!".

Lech natomiast zakończył także tę kolejkę na pozycji lidera. Po 11. spotkaniach ma 24 punkty i wyprzedza o dwa drugą w tabeli Lechię Gdańsk. 

Legia Warszawa - Lech Poznań 0:1 (0:0)

Bramka: 0:1 Mikael Ishak (54).

Żółta kartka - Legia Warszawa: Mateusz Wieteska, Artur Jędrzejczyk, Bartosz Slisz, Rafael Lopes. Lech Poznań: Antonio Milic, Jesper Karlstroem.

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

W 90+4 min. Mikael Ishak nie wykorzystał rzutu karnego.

Legia Warszawa: Kacper Tobiasz - Mattias Johansson, Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Yuri Ribeiro (72. Filip Mladenovic) - Lirim Kastrati, Bartosz Slisz (88. Ihor Charatin), Ernest Muci (72. Kacper Kostorz, 65. Rafael Lopes), Josue, Luquinhas - Mahir Emreli (65. Tomas Pekhart).

Lech Poznań: Filip Bednarek - Lubomir Satka, Bartosz Salamon, Antonio Milic, Pedro Rebocho (90+1. Barry Douglas) - Adriel Ba Loua (77. Dani Ramirez), Jesper Karlstroem (77. Nika Kwekweskiri), Joao Amaral (90+1. Joel Pereira), Pedro Tiba, Jakub Kamiński (72. Michał Skóraś) - Mikael Ishak. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Karol Żak