Piast Gliwice pokonał Hartberg. Kolejny rywal to FC Kopenhaga

Czwartek, 17 września (22:17)

Piast Gliwice pokonał na własnym stadionie austriacki TSV Hartberg 3:2 (1:1) w meczu 2. rundy piłkarskiej Ligi Europy i wywalczył awans do kolejnej fazy, w której na wyjeździe zmierzy się z duńskim FC Kopenhaga.

Dla gości był to debiut w europejskich rozgrywkach. Gliwiczanie zagrali bez swojego trenera Waldemara Fornalika, który musiał się poddać izolacji z powodu zarażenia koronawirusem. W składzie Piasta zabrakło też kontuzjowanych Jakuba Świerczoka i Gerarda Badii. Awans dał gospodarzom rezerwowy Michał Żyro.

Gliwiczanie w pierwszej rundzie pokonali na wyjeździe białoruskie Dynamo Mińsk 2:0, TSV zaczął swoją europejską przygodę w Gliwicach.

Mecz ułożył się dla gospodarzy świetnie. Już w 10. minucie Martin Konczkowski zwieńczył szybki rajd prawą stroną płaskim strzałem z długi róg i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Kolejną akcję miejscowych mógł zakończyć golem Piotr Parzyszek, jednak tym razem bramkarz Austriaków zareagował skutecznie.

Później do głosu doszli piłkarze TSV. Próbowali stworzyć zagrożenie pod bramką przeciwnika po wrzutkach na pole karne, albo strzelając z dystansu. W 33. minucie takie uderzenie Tobiasa Kainza zaskoczyło golkipera Piasta i było 1:1.

Przed przerwą wynik mógł zmienić pomocnik gospodarze Kripher Vida, znalazł się tuż przed bramka TSV i spudłował.

Szkoleniowiec gości Markus Schopp zapowiadał, że jego zespół ma w gliwickim debiucie coś do udowodnienia.

Drużyna z Hartbergu zajęła piąte miejsce w lidze, a prawo gry w eliminacjach LE wywalczyła w barażach z Austrią Wiedeń. Piast zakończył poprzedni sezon z brązowym medalem.


Po przerwie oba zespoły podkręciły w chłodny wieczór tempo gry. Z racji pustych z powodu koronawirusa trybun doskonale słychać było wszelkie pokrzykiwania zawodników i trenerów. Po pięciu minutach do dużego wysiłku zmusił bramkarza TSV Patryk Sokołowski. Rywale też nie myśleli wyłącznie o obronie, po akcji Dario Tadica domagali się - bezskutecznie - rzutu karnego. Gola zdobyli gospodarze, Sokołowski tym razem z bliska nie dał szans Rene Swete.

Trener TSV zmienił dwóch bocznych obrońców  i jego drużyna zaatakowała. Przyniosło to skutek, bo w 75. minucie Lukas Ried z ostrego kąta wyrównał. Ostatnie słowo należało do gospodarzy. Od dogrywki uchronił ich pięć minut przed końcem Michał Żyro.

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Joanna Potocka