​Natalia Maliszewska: To ciągle sezon, w którym się uczę i sprawdzam nowe rzeczy

Poniedziałek, 10 grudnia 2018 (15:50)

W weekend Natalia Maliszewska ponownie znalazła się na podium zawodów Pucharu Świata w short-tracku. Tym razem w Ałmatach w Kazachstanie zajęła 3. miejsce na 500 metrów i nadal jest liderką klasyfikacji generalnej na tym dystansie. Nadal jednak nie traktuje zdobycia Pucharu Świata jako swojego nadrzędnego celu na ten sezon.

Natalia Maliszewska podkreśla na każdym kroku, że jej celem jest medal olimpijski, o który chce powalczyć w 2022 roku w Pekinie. Mimo, że po starcie w Ałmatach szanse na Puchar Świata wzrosły, zawodniczka nie zmienia swoich celów i nie traktuje potencjalnego sukcesu w inny sposób niż kilka tygodni temu. To wciąż sezon, w którym szukam nowych rzeczy, ćwiczę w inny sposób. Sezon poolimpijski to czas na zmiany i szukanie innych rozwiązań. Ten proces będzie trwał, a ma mi przynieść efekty na kolejnych Igrzyskach - mówiła dziś Maliszewska już po powrocie do kraju.

Zawodniczkę czeka teraz dłuższa przerwa w startach. W połowie stycznia w Holandii odbędą się mistrzostwa Europy, a kolejne zawody Pucharu Świata zaplanowano dopiero na początek lutego.

Przerwa pomiędzy zawodami w Ameryce i Kazachstanie nie była zbyt długa. Brakowało czasu na cięższy trening. Teraz tego czasu mamy trochę więcej, ale też nie bardzo dużo. Wracam do Białegostoku i tam będę ćwiczyć przez kilka dni, ale potem jedziemy na zgrupowanie do Tomaszowa Mazowieckiego i tam będzie ciężko. Trenerka już mi zapowiedziała, że czeka nas ciężki tydzień. Przed świętami wrócę do domu i będę miała czas, żeby cieszyć się świątecznym okresem z rodziną. Później znów jedziemy do Tomaszowa, a tam będzie praca, praca i praca. Nie da się po prostu wypracować wszystkiego w okresie przygotowawczym i podtrzymywać tego przez cały sezon - komentuje liderka Pucharu Świata.

Maliszewska podkreśla, że jej ostatnie sukcesy spowodowały inne podejście rywalek do walki z nią na torze. One już teraz wiedzą z kim jadą. Ja jestem teraz w stanie poprowadzić bieg na tempo zbliżone do rekordu świata. Mam gdzieś tam nad głową tabliczkę z napisem liderka Pucharu Świata, ale to nie jest dla mnie presja. Ja nic nie muszę. Mogę jedynie zyskać i cały czas się rozwijać. Na pewno zyskałam u rywalek więcej szacunku, stałam się dla nich zagrożeniem. Ten szacunek się wyrabia i uważam, że to jest ważne. Ja zawsze szanowałam wszystkie rywalki i żadnej nie lekceważę - mówi.

Polka dodaje, że jej marzeniem byłoby wystartowanie w zawodach Pucharu Świata w Polsce. W miniony weekend po raz pierwszy zorganizowano u nas zawody tej rangi w łyżwiarstwie szybkim. Może w przyszłości uda się także w short-tracku?

(az)

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Patryk Serwański