Już jutro na Kremlu odbędzie się uroczystość, podczas której poznamy grupy przyszłorocznych finałów piłkarskich mistrzostw świata. Kibice przerzucają się typami i zastanawiają się, jaka będzie „grupa śmierci” i „grupa marzeń”. W zabawie wziął również udział reprezentant biało-czerwonych Kamil Grosicki.

Kamil Grosicki / Bartłomiej Zborowski /PAP

Zdaniem pomocnika reprezentacji Polski, najlepszym rozwiązaniem dla biało-czerwonych byłoby wylosowanie: Peru, Islandii i Australii.

Peru to drużyna, która awansowała na mundial po 36 latach przerwy. Do tej pory z tą ekipą mierzyliśmy się na mistrzostwach świata dwukrotnie - za każdym razem wygrywaliśmy.

Islandia to absolutna rewelacja kwalifikacji, która zdaniem ekspertów z roku na rok jest coraz silniejsza, a zespół Australii awans na mistrzostwa w Rosji wywalczył po barażu z Hondurasem.

Zdaniem Kamila Grosickiego, najgorzej by było, gdyby podopieczni Adama Nawałki trafili na Hiszpanię, Senegal i Japonię.

Hiszpania to były mistrz świata i Europy oraz drużyna naszpikowana gwiazdami grającymi na co dzień między innymi w FC Barcelonie czy Realu Madryt. Warto przy okazji zaznaczyć, że ostatni z ekipą La Furia Roja wygraliśmy w 1980 roku.

Senegal to drużyna, która ostatni raz zagrała w finałach mistrzostw świata w 2002 roku. Wówczas zespół z Afryki zachwycił wszystkich kibiców odpadając dopiero w ćwierćfinale. 

Natomiast Japonia to od wielu lat jedna z najlepszych ekip w Azji. Od 1998 roku nieprzerwanie gra na Mundualu.

Losowanie grup odbędzie się jutro o godzinie 16.

(adap)