Mięciel: Będzie duże parcie kibiców, żeby Lech przegrał mecz

Poniedziałek, 13 maja 2019 (11:59)

Czy przeciwnicy kandydatów do mistrzostwa zdecydują o tym, kto zdobędzie mistrzostwo? Rusza przedostatnia kolejka Lotto Ekstraklasy. Piast jedzie do Szczecina, gdzie może przypieczętować tytuł. Legia wybiera się do Białegostoku, gdzie jest mobilizacja, żeby odebrać jej tytuł. Lechia zagra w Poznaniu z Lechem, który nie walczy już o nic. Kwestia mistrzostwa Polski może więc zależeć od determinacji przeciwników czyli Pogoni, Jagiellonii i Lecha. O tym, jak może zakończyć się trwający sezon – z byłym polskim piłkarzem Marcinem Mięcielem rozmawiał Paweł Pawłowski.

Paweł Pawłowski RMF FM: Czy Legia Warszawa, remisując z Pogonią, zaprzepaściła swoje szanse na mistrzostwo Polski?

Marcin Mięciel: Tak może być. Patrząc na to, co się dzieje, patrząc na terminarz i na to, jak gra Piast, który jest na fali - to Legii będzie ciężko. Przed nami ostatnie dwie kolejki. Pierwszy mecz Legia zagra na wyjeździe, a na obcych stadionach gra się ciężko. Tym bardziej w Białymstoku z Jagiellonią, która jest mocnym zespołem, zawsze się na Legię mobilizuje i gra też o puchary. Piast ma jednak trochę łatwiej. Pogoń, która będzie jego rywalem, grała dobrze na Legii, ale wiemy, że jeśli ktoś spina się na Legię, to następny mecz gra trochę słabiej. Oprócz tego Pogoń nie ma szans na puchary. Piast ma też o tyle łatwiej, że ostatni mecz gra z Lechem, który już o nic nie walczy. Myślę też, że będzie duże parcie kibiców, żeby Lech przegrał ten mecz. Nie sądzę, żeby piłkarze tak zagrali, ale to zawsze jest w podświadomości. Zresztą przeżyłem to, grając w Grecji w PAOK-u Saloniki. Graliśmy z Kalamarią, która miała spaść, a Aris (który nie lubi się z PAOK-iem) mógł przez nas spaść z ligi. Cały tydzień kibice domagali się, żebyśmy przegrali z Kalamarią po to, żeby Aris spadł z tej ligi. Oczywiście w pierwszej połowie wygrywaliśmy po mojej bramce. Trener zmienił mnie w przerwie i przegraliśmy 1:2. Także tu może być podobnie.

Kibice w Białymstoku mobilizują się na środę pod hasłem: wspólnie odbierzmy Legii tytuł mistrza Polski.

Tak jak powiedziałem: jest dodatkowa mobilizacja na Legię. Tak jak teraz zrobiła to Pogoń. Biegają za trzech, a następny mecz mogą przegrać nawet 0:3 i nikt nie ma z tym problemu. Myślę, że Jagiellonia ma coś jeszcze do wygrania. W przypadku Lecha piłkarze wyjdą grać normalnie, choć gdy będzie ciśnienie ze strony kibiców, podświadomość może zadziałać; żeby nie wkładać nogi tam, gdzie się nie powinno i może ta determinacja być wtedy trochę mniejsza.

Co jest nie tak z Legią Warszawa, która traci kolejną bramkę na początku spotkania?

Zespół nie jest zebrany tak, jak powinien być. Jeśli gra się o mistrzostwo Polski, a w przyszłości chce się walczyć o Ligę Mistrzów, to nie może być tyle porażek i takiego poziomu. Oglądając pierwszą połowę meczu z Pogonią, wydawać by się mogło, że to Portowcy walczą o tytuł, a nie Legia. Pogoń grała rewelacyjnie, a Legii nie było na boisku. Dopiero w drugiej połowie po zmianach wyglądało to lepiej. W przeciągu całego sezonu Legia jako mistrz Polski i zespół, który chce osiągać więcej, musi mimo wszystko co mecz wchodzić na wyższy poziom.

Aleksandar Vuković wytrzyma na stanowisku trenera dłużej niż do października? Prezes Mioduski podpisał z nim kontrakt na rok, a teraz życzy mu, żeby wytrzymał dłużej niż do jesieni.

Aleksandar to mój kolega i życzę mu jak najlepiej. Jeśli jednak prezes mówi o pełnym poparciu, to dwa, trzy mecze później zwalnia trenera. Tak to wygląda statystycznie. Oby tak nie było i tego życzę Vukoviciowi.

Lechia Gdańsk złapała zadyszkę? Przecież doskonale radziła sobie pod wodzą trenera Stokowca.

Lechia grała siermiężny futbol cały sezon. Strzelała bramkę, dobrze broniła i ciułała punkty. Wcześniej wypowiadałem się, że prawdopodobnie nie wytrzyma tempa, bo ileż można grać taki futbol i cały czas zdobywać punkty. Na pewno dużym sukcesem dla Lechii jest zdobycie trzeciego miejsca i Pucharu Polski. To duża praca trenera Stokowca; praca taktyczna przede wszystkim. To jednak nie jest futbol na mistrzostwo Polski.

Trener Fornalik również zrobił z Piasta drużynę. Piast jest na fali i notuje szóste zwycięstwo z rzędu. Rozmawialiśmy ostatnio z Gerardem Badią, który mówi, że w Piaście nie ma presji, a drużyna ma pełne poparcie kibiców. To przepis na sukces?

Na pewno jest tam luźniej. Jeśli jest duże parcie jak w Legii czy Lechu, to nie każdy zawodnik się sprawdza w takich warunkach, gdzie jest dużo kibiców, presja, parcie. Jeśli się przegra, jest wtedy nagonka kibiców i mediów. W Piaście piłkarze mają spokojne głowy i grają bardzo dobry futbol. To jest warte podkreślenia! Trener fajnie ustawił zespół, ma dobrych zawodników, którzy świetnie grają. I to rzeczywiście się sprawdza. Podobnie jak w Wiśle Kraków. Kiedy Wisła grała wcześniej, nie było w niej tak naprawdę Wisły. Kiedy pojawiły się problemy i brak pieniędzy, to ci chłopcy rzeczywiście chcieli się pokazać. Nie było presji kibiców i to rzeczywiście dobrze wyglądało.

Czy Piast Gliwice to drużyna na europejskie puchary?

Wiemy jak jest w Polsce z pucharami. Już nie mówię tego jako kibic Legii. Wiadomo jednak, że największe szanse na osiągnięcie sukcesu ma Legia. Powtarzam, nie mówię tego jako kibic Legii. Jednak to ona ma największe możliwości finansowe, które pozwalają na transfery i awanse. Pozostałe zespoły jednak... widzimy jak to jest: część kibiców wraca z urlopów i już nie może kibicować polskim drużynom w europejskich pucharach. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Paweł Pawłowski

Marlena Chudzio