Rafał Majka wraz z kolegami z grupy Tinkoff Saxo zajął drugie miejsce w drużynowej jeździe na czas, otwierającej kolarski wyścig Vuelta a Espana. Polak jedzie w nim jako lider swojej grupy i marzy o zajęciu miejsca w pierwszej piątce klasyfikacji generalnej.

Rafał Majka / KIM LUDBROOK /PAP/EPA

Trzeci najważniejszy kolarski wyścig w tym roku otwierała drużynowa jazda na czas. Tinkoff Saxo z Majką w składzie zajęło drugie miejsce, zaledwie sekundę za amerykańskim BMC Racing. Dla porównania, faworyzowany Team Sky z Chrisem Froomem stracił do nich aż minutę i dziesięć sekund. A przecież Brytyjczyk chce być trzecim w historii kolarzem, który w jednym sezonie wygra Tour de France i Vuelta a Espana.

Na szczęście dla Frooma, a na nieszczęście dla Majki, pierwszy etap nie będzie się liczył do klasyfikacji generalnej. Organizatorzy podjęli taką decyzję po protestach samych zawodników, którzy obawiali się ścigania na piaszczystej trasie z drewnianym pomostem.

Nie zmienia to faktu, że polski kolarz głośno mówi o miejscu w pierwszej piątce wyścigu. Jego szef, charyzmatyczny rosyjski miliarder Oleg Tinkov, typuje Majkę do zajęcia drugiego miejsca. Nie ma co ostrzyć sobie apetytu na tak dobre miejsce Rafała. Natomiast jeśli ukończy Vueltę w pierwszej piątce, będzie to dla niego spory sukces. I kolejny krok do tego, by w przyszłości być liderem grupy na Tour de France, czyli najważniejszym wyścigu w sezonie - mówi RMF FM były kolarz Cezary Zamana.

Akcje Majki nie stoją najwyżej, ponieważ tegoroczna Vuelta ma najlepszą obsadę od lat. Obok Froome'a, są też dwaj pozostali zawodnicy z podium lipcowego Tour de France: Kolumbijczyk Nairo Quintana i Hiszpan Alejandro Valverde, który wygrywał Vueltę sześć lat temu. Jest też zwycięzca sprzed pięciu lat - Włoch Vincenzo Nibali, a także dwaj znakomici równieśnicy Majki: Włoch Fabio Aru i Hiszpan Mikel Landa.

Cała rywalizacja dookoła Hiszpanii potrwa trzy tygodnie. Metę zaplanowano 13 września w Madrycie.

(mpw)