Łukasz Pieniążek: Ciężko mi uwierzyć w to, gdzie teraz startuję

Czwartek, 23 czerwca 2016 (09:33)

Niedawno Łukasz Pieniążek ścigał się w amatorskich zawodach, teraz startuje w rajdowych mistrzostwach Europy i świata w seriach juniorskich. Młodego kierowcę zobaczymy też w Rajdzie Polski. Pieniążek w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Maciejem Jermakowem opowiedział o swoich napiętych planach, dotychczasowych osiągnięciach i..."latatniu bokiem" rajdowym samochodem.

Maciej Jermakow, RMF FM: Dwa lata temu jeździłeś jeszcze w 3. lidze rajdowej w Polsce, w Mistrzostwach Śląska. Teraz startujesz w mistrzostwach świata! Jak to się stało? Ten awans cały czas jest dla ciebie szokiem?

Łukasz Pieniążek: Tak. Mi też w to ciężko uwierzyć. Jeszcze 3 lata temu jeździłem w rajdach amatorskich, więc dosyć szybko te kolejne szczeble kariery pokonuję. Ale jest to podyktowane tym, że chciałbym coś osiągnąć w cyklach juniorskich, które są przedsionkiem do wielkiej kariery rajdowej. A, że trochę wiek mnie goni, tego czasu nie jest za dużo, postanowiliśmy z zespołem zrobić krok w kierunku mistrzostw świata. Ale kontynuujemy też starty w mistrzostwach Europy. To dla nas duże wyzwanie, ale mam nadzieję, że mu sprostamy.

Jak się czujesz na szutrach, bo w Polsce niestety okazji by pojeździć na tej nawierzchni jest mało?

Na pewno szutry dają ogromną frajdę z jazdy. Ale ja do tej pory nigdy w Polsce na tej nawierzchni nie startowałem. Mój debiut miał miejsce rok temu czyli na Rajdzie Azorów, czyli jednym z najtrudniejszych rajdów tego typu. Niestety tej imprezy nie ukończyliśmy i czekamy na rajd szutrowy na którym przejedziemy dużo kilometrów i pojawimy się na mecie. Na pewno nastawienie na dobry wynik jest, mam nadzieję, że nasze tempo w Mikołajkach będzie dobre a jazda widowiskowa dla kibiców. Staramy się tą "ośką" (auto napędzane na przednią oś - przyp. red.) "latać bokami" (jeździć poślizgami - przyp. red) i sprawiać ludziom przyjemność.

Chcesz walczyć o zwycięstwo?

Jakbym powiedział to wprost to parę osób by mnie wyśmiało. Z moim doświadczeniem, bardzo małym w mistrzostwach świata - to mój dopiero drugi start - będzie ciężko rywalizować z zawodnikami, którzy mimo młodego wieku mają wiele startów na koncie i mają spore doświadczenie na szutrze. Trudno będzie walczyć z czołówką, ale na naszą korzyść na pewno działa fakt, że wiele odcinków jest nowych. Kluczową sprawą będzie zapoznanie z trasą i stworzenie dobrego opisu.

Co dalej z sezonem? Zostajesz w mistrzostwach świata?

Tak, mam nadzieję, że ten cykl juniorski pojedziemy do końca. W tym roku chcemy zatem pojechać 6 rajdów w mistrzostwach świata, oprócz tego są starty w mistrzostwach Europy juniorów. W sumie naliczyliśmy 15 startów, to jest astronomiczna liczba, ale mam nadzieję, że uda się w pełni ten sezon przejechać. Dodatkowym utrudnieniem przy jeździe w dwóch cyklach jest to, że dużo rajdów rozgrywanych jest w wakacje - więc okres lipiec-sierpień to będzie gorący czas dla nas. 3 rajdy w miesiącu - to ogromny wysiłek fizyczny. Ale jesteśmy dobrej myśli, kochamy rajdy i śmiejemy się, że najgorsze w tych startach jest...czekanie na start!

Spełniłeś już część swoich marzeń, o czym teraz marzysz? Chcesz się przebić do mistrzostw świata WRC?

Jestem bardzo skromnym człowiekiem. Staram się patrzeć realnie i te plany i wizje koncentruję na poszczególnych sezonach. I choć myślę o przyszłym sezonie, to teraz przede wszystkim skupiam się na tym co jest tu i teraz. Chcę dobrze pokazać się w tych dwóch cyklach, ale to trudne. Jestem młodym kierowcą - jak jeździłem w mistrzostwach Śląska to każdy rajd miał 30 kilometrów, a teraz w mistrzostwach świata tyle ma jeden odcinek.... Ale oczywiście cieszę się, że mam możliwość jeżdżenia w mistrzostwach świta. Oczy szefów zespołów fabrycznych są zwrócone też na juniorów, kiedyś tam gdzie ja jeździli Ogier, Loeb czy Sordo, a to czołowe obecnie nazwiska. Lekka presja więc jest przed startem, ale mam nadzieję, że pokażemy się z dobrej strony.

(MN)

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Maciej Jermakow