Piłkarze Realu Madryt zremisowali u siebie z Betisem Sewilla 0:0 w 12. kolejce hiszpańskiej ekstraklasy piłkarskiej. Wciąż zajmują drugie miejsce, ale zrównali się punktami z Barceloną, która wcześniej niespodziewanie uległa na wyjeździe Levante 1:3.

Real w sobotni wieczór spisał się słabiej niż w środowym meczu z Leganes, gdy zwyciężył 5:0. Tym razem nie był skuteczny, choć raz kibice poderwali się z miejsc. Na początku spotkania Belg Eden Hazard trafił do siatki, ale gol po interwencji VAR nie został uznany (spalony).

W ten sposób "Królewscy" nie wykorzystali szansy awansu na pozycję lidera. Zajmują drugie miejsce, mając podobnie jak prowadząca Barcelona 22 punkty. Oba zespoły rozegrały jeden mecz mniej, ponieważ na grudzień przełożono ich El Clasico.

Liderem mogło zostać także trzecie obecnie w tabeli Atletico Madryt, ale w ciekawie zapowiadającym się meczu zremisowało na wyjeździe z czwartą Sevillą 1:1. Oba zespoły mają po 21 punktów.

Wcześniej w sobotę Barcelona niespodziewanie przegrała w Walencji z Levante 1:3, choć prowadziła 1:0 po wykorzystanym przez Lionela Messiego rzucie karnym. Później jednak panowanie na murawie przejęli rywale. Trzy gole zdobyli w ciągu siedmiu minut, a do siatki trafiali Jose Campana (61), Borja Mayoral (63) i Nemanja Radoja (68). To pierwsza porażka katalońskiej ekipy od siedmiu meczów.

Dotychczas stadion Estadi Ciutat de Valencia był raczej szczęśliwy dla Katalończyków. W 2005 i 2011 roku właśnie na tym obiekcie Katalończycy zapewniali sobie mistrzostwo kraju. Natomiast półtora roku temu Barcelona uległa Levante 4:5 (było już 1:5) i to była jej pierwsza porażka w sezonie 2017/18. "Barca" była niepokonana w 43 ligowych meczach i mogła zostać pierwszą od 1933 roku drużyną, która nie doznała porażki w sezonie ekstraklasy.

Opracowanie: