​Koniec rejsu Romana Paszke. Zrezygnował w pobliżu przylądka Horn [FILM]

Piątek, 1 lutego 2013 (05:28)

Roman Paszke przerwał rejs dookoła świata. W nocy poinformował o swojej decyzji z pokładu katamaranu Gemini 3. Był wtedy 250 mil od przylądka Horn, w miejscu uznawanym za jeden z najtrudniejszych rejonów żeglugi na świecie. To trzecia nieudana próba pobicia przez 61-letniego kapitana rekordu świata w samotnym żeglowaniu non stop dookoła globu trasą pod wiatr.

Długie oczekiwanie na możliwość przejścia wokół przylądka i dalej Cieśniną Drake na Pacyfik okazało się ponad moje siły. Ciągłe zmiany pogody i wyjątkowo ciężkie w tym rejonie warunki stanowią przeszkodę i zagrożenie dla jachtu i dla mnie. Podjąłem decyzję o zakończeniu próby samotnego opłynięcia globu katamaranem pod wiatr - poinformował Paszke.

Robert Janecki, szef zespołu brzegowego, który odpowiadał w Polsce za to, by trasa rejsu była jak najbardziej bezpieczna, powiedział z kolei, że przekazywał kapitanowi Gemini 3 prognozy. Jeśli podjął taką decyzję - bo ja żadnej nie narzucałem - to faktycznie musi tam być piekło. Kapitan wraca na Wyspy Kanaryjskie skąd wystartował - powiedział Janecki.

Jeszcze ponad tydzień temu Paszke, który wyruszył 7 stycznia, uporał się z awarią swojego katamaranu. Uszkodzeniu uległa wtedy jedna z części pompy autopilota. Po zmianie sterownika i pompy, autopilot lewej burty ponownie pracuje - mówił 23 stycznia kapitan Janecki.

Nie udało się po raz trzeci

Kapitan Paszke chce opłynąć glob ze wschodu na zachód w mniej niż 100 dni. Dotychczasowy rekord wynosi niespełna 123 dni i należy do Jean-Luca van den Heede. Wcześniej podjął już dwie nieudane próby.

Po raz pierwszy wyruszył w rejs 14 grudnia 2011 roku. Musiał jednak go przerwać już na początku stycznia, w odległości ok. 300 mil morskich od przylądka Horn. Po uszkodzeniu lewego pływaka był zmuszony zawinąć do argentyńskiego portu Rio Gallegos.

Ponowił próbę pod koniec ubiegłego roku. Sześć godzin po rozpoczęciu rejsu 27 grudnia, w odległości ok. 110 mil morskich od Gran Canarii jego jacht zderzył się jednak z pływającym obiektem. Uderzenie uszkodziło jego ster i Gemini 3 musiał zawrócić do mariny w Las Palmas.

(MRod)

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

RMF24-PAP