KMŚ: Trentino mistrzem po fantastycznym włoskim finale

Niedziela, 2 grudnia 2018 (22:41)

To była siatkarska uczta po włosku – tak w skrócie można opisać finał siatkarskich Klubowych Mistrzostw Świata. W stojącym na niezwykle wysokim poziomie widowisku zwyciężył zespół Trentino Volley pokonując inni włoski klub, Cucina Lube Civitanovę 3:1 (20:25, 25:22, 20:25, 20:25)

Włoski finał miał być spotkaniem obfitującym w świetne techniczne zagrania. W końcu na boisku były tacy siatkarze jak Juantorena, Sokołow, Lisiniac. Gwiazdy nie zawiodły. Zgromadzeni w częstochowskiej hali kibice obejrzeli efektowne starcie.

Pierwszy set rozpoczął się bardzo dobrze dla zespołu Trentino. Zespół z północy Włoch prowadził już nawet (15:11), ale całą przewagę stracił po błędach własnych i dobrych atakach Kubańczyków z Lube (14:15). Przestój Trentino trwał jednak krótko. Po reprymendzie od trenera trydeńczycy wrócili do mocnych zagrywek oraz precyzyjnych uderzeń i na nowo objęli kilkupunktowe prowadzenie. Bruno próbował ratować wynik rozgrywają piłki do Simona, który z łatwością zdobywał punkty, ale to było zbyt mało by odrobić straty. W ostatniej akcji przechodzącą piłkę wykorzystał Lisiniac, który w całym secie był najskuteczniejszym zawodnikiem Trentino (20:25).

Zdeprymowani porażką siatkarze Lube z dużym animuszem rozpoczęli drugą partię. Gwiazdą zespołu znów był Simon, błyskawicznie uderzający piłkę ze środka siatki (7:8). Mimo to siatkarze z Trydentu długo wytrzymywali rytm gry, jakie narzucili im przeciwnicy. Na dodatek wykorzystywali szanse na kontrach. W rezultacie wynik cały czas oscylował wokół remisu. Jedynie detale zadecydowały o tym, że w drugiej partii zwyciężyło Lube, a konkretnie udany blok Leala i pomyłka Trentino w ataku (25:22).

Wyrównana walka toczyła się również w trzeciej odsłonie. Trentino zbudowało sobie przewagę dopiero przystanie (10:10). Za sprawą ataków Lisinaca i bloku Vettoriego udało się ją nawet powiększyć na drugiej przerwie technicznej (13:16). Po wznowieniu geniuszem znów błysnął Simon stawiając bloki nie do przejścia i umiejętnie atakując. Wynik się wyrównał, mecz zaczął się od nowa. Wydawało się, że set szybko się nie skończy, ale w końcówce siatkarzom Lube zabrakło precyzji. Zaliczyli kilka pomyłek, do których można zaliczyć chociażby autowy atak Juantoreny, który zakończył seta (20:25).

W czwartym secie festiwal potężnych ataków i zagrywek trwał dalej. Walczące o doprowadzenie do tie-breaka Lube nie odpuszczało w żadnej akcji. Równie zawzięcie walczyli bliscy zwycięstwa trydeńczycy (10:9). Dopiero po drugiej przerwie technicznej Trentino mocniej zaatakowało rywali. W kluczowym momencie punkt z prawego skrzydła zdobył Russell, a chwilę później dwa asy zdobył Kovacecić. Podopieczni Angelo Lorenzettiego zwietrzyli szansę na szybkie zakończenie spotkania i zaczęli maksymalnie ryzykować w każdym elemencie, by przyśpieszyć realizację swojego celu (17:21). Z kolei zawodnicy z Civitanowy z każdą akcją grali coraz gorzej. Słabo przyjmowali, a w konsekwencji mylili się też w ataku. Punkt na wagę złota zdobył Vettori (20:25)

Cucine Lube Civitanova - Trentino Volley 1:3 (20:25, 25:22, 20:25, 20:25)

Cucine Lube Civitanova: Sokołow, Juantorena, Leal, Bruno, Stankovic, Simon, Balaso (libero) oraz D’hulst, Massari, Cantagalli

Trentino Volley: Russell, Vettori, Gianelli, Candellaro, Kovacevic, Lisiniac, Grebennikov (libero) oraz Nelli, Candellaro

(m)

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Nicole Makarewicz