FC Barcelona pokonała w Tbilisi FC Sevillę 5:4 (3:1; 4:4) i zdobyła Superpuchar Europy. Ozdobą spotkania były piękne bramki z rzutów wolnych Evera Banegi i Leo Messiego. Dla „Dumy Katalonii” to piąty Superpuchar w historii klubu. Ostatni udało się zdobyć w 2011 roku.

Dla „Dumy Katalonii” to piąty Superpuchar w historii klubu /ZURAB KURTSIKIDZE /PAP/EPA

To był mecz godny Superpucharu, a kibice w gruzińskiej stolicy nie mieli prawa czuć się zawiedzeni. Już w trzeciej minucie świetnie z wolnego uderzył Argentyńczyk Ever Banega. FC Sevilla szybko wyszła na prowadzenie, ale równie szybko je straciła. W 7. minucie przed polem karnym Grzegorz Krychowiak, grający wyjątkowo jako środkowy obrońca, sfaulował Luisa Suareza. Piłkę ustawił sobie Leo Mesii i podobnie jak wcześniej Banega nie dał szans bramkarzowi.

Po kolejnych dziesięciu minutach znów szansę z wolnego dostał Messi. Tym razem piłka stała kilka metrów dalej. Mimo to gwiazdor "Dumy Katalonii" nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. W akcji poprzedzającej bramkę żółtą kartkę za dyskusje z sędzią dostał Krychowiak. Barcelona oczywiście nie zadowoliła się odrobieniem strat i wyjściem na prowadzenie. Katalończycy przeważali i stwarzali sobie kolejne sytuacje. W 28. minucie piłka znów znalazła się w siatce, ale sędzia odgwizdał Suareza. Trzeba przyznać, że niesłusznie... Później trochę śmielej zaatakowała Sevilla, ale tuż przed przerwą zespół z Andaluzji skarcił Rafinha, który z najbliższej odległości wykorzystał sprytne podanie Suareza.

Po przerwie piłkarze Barcelony kontynuowali wykonywanie wyroku na rywalach. Czwarty gol to zasługa obrońcy Sevilli - Tremoulinasa, który podał piłkę wprost pod nogi Sergio Busquetsa. Ten odegrał do Suareza, a Urugwajczyk spokojnie zamienił podanie na bramkę. Strata kolejnej bramki nie podłamała piłkarzy Sevilli. Efekt to trafienie Jose Antonio Reyesa po dośrodkowaniu z lewego skrzydła. Po kilkunastu minutach kolejne dośrodkowanie dało Andaluzyjczykom rzut karny. Faulowany był Vitolo a z jedenastu metrów trafił Kevin Gameiro. To nie był koniec odrabiana strat. Remis dała Sevilli akcja rezerwowych. Ciro Immobile ograł łatwo Marca Bartrę i wyłożył piłkę Jewhenowi Konopliance. Tak doszło do dogrywki.

W niej obejrzeliśmy dziewiątą bramkę. Messi z wolnego uderzył w mur, jego dobitkę odbił jeszcze bramkarz, ale pierwszy do futbolówki dobiegł Pedro, który tym meczem najprawdopodobniej pożegna się z "Dumą Katalonii". I to właśnie on zdobył bramkę na wagę trofeum.

(j.)