Ekstraklasa piłkarzy ręcznych: Zawodnicy PGE VIVE pokonali Orlen Wisłę

Środa, 18 października 2017 (21:35)

Piłkarze ręczni Orlenu Wisły Płock przegrali z PGE VIVE Kielce 30:31 (15:17) w meczu na szczycie ekstraklasy.

Ostatni raz Wisła zdobyła tytuł mistrza Polski w 2011 roku. Trenował ją wtedy Lars Walhter. Potem sześć razy z rzędu zwyciężali w finałach kielczanie. W tym czasie tylko dwukrotnie ekipa z Płocka cieszyła się ze zwycięstwa nad VIVE. W obu przypadkach jej szkoleniowcem był Manolo Cadenas. Zespół prowadzony drugi sezon przez Piotra Przybeckiego jeszcze nie wygrał z tym rywalem.

Pierwsze minuty spotkania były bardzo nerwowe, zawodnicy popełniali błędy, gubili piłkę. Wynik otworzył dwoma trafieniami z rzędu Jose de Toledo. Goście w 8. min doprowadzili do remisu 4:4, a chwilę później, po golu Darko Dukica wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca pierwszej połowy spotkania.

W 19. min, przy stanie 8:11, trener Piotr Przybecki poprosił o przerwę w grze, co poskutkowało golem Sime Ivica. Goście prowadzili w pierwszej połowie maksymalnie trzema bramkami. Ostatniego gola w tej części gry rzucił z rzutu karnego, bezbłędny w tym elemencie Karol Bielecki, który trzeci raz umieścił piłkę w siatce.

Po przerwie Orlen Wisła wyszła na parkiet bardzo zmotywowana i w 34. min doprowadziła do wyrównania 18:18. Później wynik oscylował wokół remisu, a przez chwilę gospodarze wygrywali (21:20).

W ostatnim kwadransie żadna ze stron nie odpuszczała

Przy stanie 24:24 w 48. min, widząc że jego zawodnicy nie mają pomysłu na rozegranie akcji, ponownie trener Przybecki poprosił o czas. W jego zespole najskuteczniejszy był Valentin Ghionea, ale to po dwóch golach Nemanii Obradovica, w 53. minucie płocczanie prowadzili 28:26. Tę różnicę goście zniwelowali w ciągu trzech minut, po golu Alexa Dujshebaeva i karnym Bieleckiego.

W 57. min po raz pierwszy z karnego spudłował Ghionea i Dujshebaev wyprowadził swoją drużynę ponownie na prowadzenie. Przybecki znowu poprosił o przerwę w grze, by udzielić kilku szybkich rad swoim podopiecznym. Efektem było znowu wyrównanie 29:29. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali goście, którzy wygrali minimalną różnicą pierwszy w tym sezonie mecz na szczycie PGNiG Superligi.

To było ostatnie spotkanie przed przerwą na reprezentację. Rozgrywki ligowe zostaną wznowione 5 listopada.


(ł)

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport