Jeden punkt w trzech meczach i zero strzelonych goli to bilans startowy Lecha, który ma walczyć o... mistrzostwo Polski. Jagiellonia nie pokazała w Poznaniu wielkiego futbolu, ale wystarczyło to na pokonanie słabo spisujących się gospodarzy.

Jeden punkt w trzech meczach i zero strzelonych goli to bilans startowy Lecha, który ma walczyć o... mistrzostwo Polski. Jagiellonia nie pokazała w Poznaniu wielkiego futbolu, ale wystarczyło to na pokonanie słabo spisujących się gospodarzy.
Zawodnik Lecha PoznańRadosław Majewski (L) i Taras Romanchuk (P) z Jagiellonii Białystok podczas meczu piłkarskiej Ekstraklasy /pap/Jakub Kaczmarczyk /PAP

W pierwszej połowie gra toczyła się głównie na połowie gości, jednak z przewagi Lecha niewiele wynikało. O ile we wcześniejszych meczach podopieczni Jana Urbana grzeszyli skutecznością, tak przeciwko Jagielloni tego grzechu popełnić nie mogli, gdyż nie potrafili nawet sobie stworzyć klarownych okazji.

Defensywa białostockiego zespołu bez większych kłopotów radziła sobie z przewidywalnymi atakami gospodarzami czy wrzutkami w pole karne. Bramkarz Marian Kelemen może i miał trochę pracy, ale też piłkarze "Kolejorza" nie zmusili go do jakiś niebywałych interwencji.

Jagiellonia nieźle prezentowała się w obronie, ale w ataku grała mało przekonywująco. Dwa celne, jednak słabe strzały w światło bramki Przemysława Frankowskiego i uderzenie Tarasa Romanczuka nie mogło zaskoczyć Jasmina Buricia.

Lechici na początku drugiej połowy znów zepchnęli rywala do defensywy. Marcin Robak próbował przełamać niemoc strzelecką i swoją, i swojej drużyny, lecz bez efektu.

W 61 min jedna z nielicznych akcji gości przyniosła im prowadzenie. Konstantin Vassiljev miał sporo swobody przed polem karnym, a że potrafi on uderzyć z dystansu przekonał się o tym nie jeden bramkarz w ekstraklasie. Estończyk przymierzył z nieco ponad 20 metrów, piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki.

Jedenaście minut później w niegroźnej sytuacji Lasse Nielsen zagrał ręką w polu karnym i sędzia Paweł Raczkowski nie miał wątpliwości. Vassiljev z 11 metrów zmylił Buricia i praktycznie przesądził losy spotkania.

Nowi zawodnicy wprowadzeni przez Urbana - Dariusz Formella, Tamas Kadar (pierwszy występ w Lechu po Euro 2016) i Nicki Bille Nielsen nie poprawili jakości gry swojego zespołu. To drużyna Michała Probierza była bliższa strzelenia kolejnego gola niż gospodarze. Białostoczanom zabrakło jednak determinacji w zupełnym pogrążeniu rywala. W końcówce Przemysław Frankowski w dogodnej sytuacji trafił w poprzeczkę.

Bramki: 0:1 Konstantin Vassiljev (61), 0:2 Konstantin Vassiljev (72-karny).

Żółta kartka - Lech Poznań: Abdul Aziz Tetteh, Lasse Nielsen. Jagiellonia Białystok: Fiodor Cernych.

Sędzia:
Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 10 396.

Lech Poznań: Jasmin Buric - Tomasz Kędziora, Lasse Nielsen, Maciej Wilusz, Robert Gumny (64. Tamas Kadar) - Maciej Makuszewski (62. Dariusz Formella), Łukasz Trałka (75. Nicki Bille Nielsen), Maciej Gajos, Abdul Aziz Tetteh, Radosław Majewski - Marcin Robak.

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen - Łukasz Burliga, Ivan Runje (42. Marek Wasiluk), Tomelin Gutieri, Piotr Tomasik - Przemysław Frankowski (89. Karol Świderski), Rafał Grzyb, Konstantin Vassiljev, Taras Romanczuk, Fiodor Cernych - Maciej Górski (56. Karol Mackiewicz).

(mn)