Andrzej Gmitruk nie żyje. Jest śledztwo ws. śmierci trenera boksu

Wtorek, 20 listopada 2018 (09:48)
Aktualizacja: Wtorek, 20 listopada 2018 (12:34)

Nie żyje Andrzej Gmitruk - jeden z najlepszych polskich trenerów boksu. Gmitruk zmarł dziś w nocy. Miał 67 lat. Był szkoleniowcem m.in. Andrzeja Gołoty, Tomasza Adamka, Artura Szpilki czy Mateusza Masternaka. Informację o śmierci Gmitruka potwierdził Polski Związek Bokserski.

Andrzej Gmitruk zmarł nad ranem w domu w Hipolitowie na Mazowszu. 

Straż pożarna przed świtem otrzymała informację o pożarze domu jednorodzinnego. Jak nieoficjalnie ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada, gdy strażacy przyjechali na miejsce, płonął drewniany taras i stół ogrodowy. Pogotowie ratunkowe w kuchni, oddalonej o kilka metrów od ognia, udzielało pomocy Gmitrukowi. W tym czasie cztery zastępy straży ugasiły płomienie.

Przyczyna śmierci Andrzeja Gmitruka jest nieustalona

Jak usłyszał nasz reporter od śledczych, na tę chwilę przyczyna śmierci Andrzeja Gmitruka jest nieustalona. Nie ma przesłanek, by twierdzić, że ktoś przyczynił się do śmierci trenera boksu - usłyszał w prokuraturze dziennikarz RMF FM. Na jutro zarządzono sekcję zwłok.

Prokuratura już wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci trenera. Jak tłumaczy - to robocza kwalifikacja przyjmowana w podobnych przypadkach.

Śledczy przez kilka godzin prowadzili oględziny w domu Andrzeja Gmitruka. Choć będą wyjaśniać okoliczności pojawienia się ognia na zewnątrz budynku, już twierdzą, że to nie on był przyczyną śmierci trenera i nie ma na razie powodów, by twierdzić, że doszło do podpalenia.

W budynku był tylko Andrzej Gmitruk, jego żona i córka przebywały poza domem.

Andrzej Gmitruk trenował najlepszych polskich bokserów

Andrzej Gmitruk urodził się 14 lipca 1951 roku. Szybko zaczął robić karierę w Polskim Związku Bokserskim, gdzie prowadził kadrę juniorów. Stamtąd przeniósł się do Legii Warszawa, która pod jego skrzydłami wywalczyła pięciokrotnie mistrzostwo Polski.

Dziesięć dni temu Gmitruk był w narożniku Artura Szpilki w wygranej walce z Mariuszem Wachem w kategorii ciężkiej na gali w Gliwicach. Wcześniej był szkoleniowcem takich sław polskiego pięściarstwa, jak Andrzej Gołota i Tomasz Adamek. Ostatnio współpracował także m.in. z Maciejem Sulęckim i Izu Ugonohem, a wcześniej przez jakiś czas pomagał w karierze np. Masternaka i Ewy Piątkowskiej.

W roli selekcjonera pracował z olimpijskimi reprezentantami Polski i Norwegii. Biało-czerwonych prowadził m.in. na igrzyskach olimpijskich w Seulu (1988 r.), gdzie Gołota zdobył brązowy medal w wadze 91 kg. W Korei Południowej brązowe krążki wywalczyli także Jan Dydak (67 kg), Henryk Petrich (81 kg) i Janusz Zarenkiewicz (+91 kg).

Gmitruk święcił też sukcesy z Adamkiem - doprowadził go do zawodowego mistrzostwa świata w wagach półciężkiej i junior ciężkiej.

Andrzej Gmitruk - ekspert i komentator

Andrzej Gmitruk przez jakiś czas był jednocześnie szkoleniowcem i promotorem-menedżerem w Panix Europe, potem z innymi promotorami organizował gale bokserskie, był cenionym ekspertem i komentatorem telewizyjnym. Najdłużej, bo ponad 40 lat, pracował jako trener.

Jako zawodnik zacząłem późno przygodę z boksem i trwała ona krótko. Ale pamiętam jeden z turniejów tzw. Pierwszego Kroku, kiedy pokonałem przed czasem aż trzech rywali, a na widowni był Jerzy Kulej (dwukrotny mistrz olimpijski - PAP) - wspominał w jednym z wywiadów dla PAP.

Jako zawodnik Gmitruk boksował krótko w warszawskiej Polonii, szybko zajął się pracą trenerską. Prowadził m.in. Legię Warszawa, która seryjnie zdobywała tytuły mistrza Polski.

Już w 1975 roku znalazłem się w sztabie prowadzącym statystyki ciosów zadawanych przez uczestników mistrzostw Europy w Katowicach. Projekt został zlecony przez miejscową AWF, nie było internetu, więc wszystkie proste, sierpowe, podbródkowe i inne uderzenia liczyliśmy na piechotę. Potem byłem w gronie osób pomagających najlepszym kadrowiczom, m.in. Jerzemu Rybickiemu, złotemu medaliście olimpijskiemu z 1976 roku, i Henrykowi Średnickiemu, mistrzowi świata z 1978. Lata 80. to m.in. sukcesy na igrzyskach w Seulu. Potem wyjechałem do Norwegii, a po powrocie do ojczyzny zająłem się boksem zawodowym. I dziś, po latach obserwacji, mogę powiedzieć, że najlepiej z jego kondycją niestety nie jest... - mówił w rozmowie z PAP.

Opracowanie:

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Krzysztof Zasada

Magdalena Partyła

RMF FM/Interia/PAP