28-letni Dawid Kacprzyk, który w ubiegłym roku miał zarobić 1,6 mln zł jako koordynator SOR w Szpitalu Południowym, pracuje ok. 40 km od Warszawy w Centrum Medycznym w Jaktorowie. Na wizytę udał się do niego pracownik Kanału Zero. „Zapytany o to, jak czuje się z aferą, lekarz-milioner powiedział: Mam to w d***e” - relacjonował dziennikarz. Kacprzyk ubolewał jedynie, że nie może korzystać ze swojego Porsche, bo na wsi od razu znalazłby się na językach.
Stanisław Karczewski w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 nie krył oburzenia.
Jestem porażony butą, bezwzględnością tego młodego aroganta. Naczelna Izba Lekarska zapowiadała, że zostanie zawieszone prawo wykonywania zawodu, a po jakimś czasie prezes zmienił zdanie. To jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe - mówił w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24.
To jest absolutnie karygodne. (...) Afera została zamieciona pod dywan. Jestem zniesmaczony i zbulwersowany jako stary lekarz z 45-letnim stażem zachowaniem tego młodego aroganta i tym, że Naczelna Izba Lekarska nie interweniuje. Czy wczoraj jakiekolwiek stanowisko Naczelnej Izby Lekarskiej się ukazało? Nie. Cisza - mówił Karczewski.
„Lekarze nie mogą pracować ponad swoje siły”
W Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 pytany był również o zmiany Ministerstwa Zdrowia, które chce wprowadzenia maksymalnej stawki godzinowej dla lekarzy - 240 zł brutto - i miesięcznej – 76,8 tys. zł brutto. Karczewski mówił, że nie będzie protestował w związku z ograniczeniem zarobków lekarzy.
Ja na pewno nie przyłączę się do protestu, bo nie tu tkwią problemy służby zdrowia. Natomiast sam mam pewne doświadczenie. Byłem niedawno w dużym szpitalu powiatowym i rozmawiałem z dyrekcją - wszyscy byli zbulwersowani tą sytuacją, dlatego że u nich takich stawek nie ma. Obawiają się też, że wszyscy lekarze, którzy tam pracują, będą chcieli uzyskać te 240 złotych. To nie jest droga do rozwiązania problemu służby zdrowia. Tych problemów jest cała masa, ale one nie znajdują się w wynagrodzeniach lekarzy - powiedział Karczewski.
Jako lekarz widzi jednak, że koledzy po fachu pracują ponad swoje siły, co jest „wielkim problemem”. Jak miałem dwa dyżury pod rząd, to chodziłem jak automat - zauważył.
Jego zdaniem piramida wydatków jest postawiona na głowie. Oczywiście ciężar wydatków służby zdrowia powinien być przeniesiony na otwartą służbę zdrowia, czyli na podstawową opiekę zdrowotną i AOS, czyli ambulatoryjną opiekę specjalistyczną - stwierdził.
„Kontrole powinny wyłapać cwaniaczków”
Pytany o kontrole NFZ, powiedział, że powinny być one prowadzone w większym zakresie. Jako dyrektor szpitala zawsze byłem zły, jak przyjeżdżała jakaś kontrola. Ale po niej z ręką na sercu dziękowałem za ich przyjazd. Człowiek nie jest idealny, zawsze jakieś błędy popełnia. Kontrole powinny być, ale nie po to, żeby kogoś złapać za rękę, ale żeby takich cwaniaczków wyłapywać - mówił Karczewski.
Piotr Salak zapytał też, czy senator Karczewski podwyższyłby składkę zdrowotną tym wszystkim, którzy nie wykonują badań profilaktycznych. Chyba tak. To nie jest jakiś zły pomysł. (...) Swoje samochody odstawiamy do kontroli, a nie dbamy o swoje zdrowie - podkreślał.
