Wozacy odpierają te zarzuty. Szef Stowarzyszenia Wozaków Andrzej Mąka podkreśla, że wszystkie konie dopuszczane do pracy przechodzą co roku szczegółowe badania weterynaryjne. W tym nie przeszły ich dwa spośród 282 zwierząt. Regulamin Tatrzańskiego Parku Narodowego ogranicza pracę jednego konia do dwóch kursów dziennie, przewiduje obowiązkowe przerwy i limit 10 pasażerów na wozie.
Zarzutów o przeciążanie koni nie potwierdziły również wcześniejsze postępowania prokuratorskie. Eksperci zajmujący się medycyną koni wskazują, że sama obserwacja zwierzęcia po wysiłku nie wystarcza do oceny jego stanu. W prowadzonych przez nich szczegółowych badaniach nie stwierdzono zmian świadczących o uszkodzeniach mięśni, odwodnieniu czy zaburzeniach metabolicznych związanych z przeciążeniem.
Przeciwko likwidacji transportu konnego opowiadają się także hodowcy i Polski Związek Hodowców Koni. Podkreślają, że zapotrzebowanie na konie pracujące pomaga utrzymać hodowlę koni zimnokrwistych i pociągowych.
Turyści wsiedli, drogę próbowano blokować
Mimo protestu turyści nadal chętnie korzystali z fasiągów. Do wozów ustawiła się kilkudziesięciometrowa kolejka. Podczas pikiety interweniowała policja, ponieważ część protestujących znalazła się na drodze i blokowała przejazd koni.
Spór o transport do Morskiego Oka trwa od lat. Równolegle rozwijany jest transport elektryczny. Obecnie na trasie kursują cztery elektryczne busy, a Tatrzański Park Narodowy planuje zakup kolejnych 16.
Aktywiści zapowiedzieli kolejne protesty w ramach kampanii #NieJeżdżęFasiągiem, m.in. przed Ministerstwem Klimatu i Środowiska oraz w Brukseli.