Przed schroniskami górskimi trudny czas. Rosnące ceny energii, ogrzewania czy nawet produktów na co dzień używanych w schroniskowych kuchniach, sprawiają, że obiekty te zaczynają działać na granicy opłacalności. Dzierżawcy szukają oszczędności.

REKLAMA

Inflacja i drożyzna dotyka też domy turysty i górskie schroniska.

Andrzej Sawicki, dzierżawca schronisk Harcówka i Andrzejówka w Sudetach na Dolnym Śląsku przyznaje, że rozważa możliwość zamykania obiektów w tygodniu i otwierania ich tylko na weekendy. Załogi nie chce zwalniać, ale przyznaje, że szukanie dziś dalszych oszczędności jest bardzo trudne.

Schroniska musiały walczyć o przetrwanie w czasie pandemii Covid-19. Andrzej Sawicki obawia się, że teraz będzie jeszcze trudniej.

Stoimy przed kolejnym murem, będzie jeszcze trudniej niż było, koszty wzrosły praktycznie o 100 procent jeśli chodzi o media. Jeśli chodzi o koszty utrzymania w ogóle, czy ludzi czy budynku to 200 procent i to nie koniec. Nadchodzi bardzo trudny czas. Andrzejówka jeszcze się trzyma, natomiast z Harcówką zobaczymy, prawdopodobnie będziemy musieli ograniczyć godziny otwarcia, bo po prostu musimy przetrwać też zimę - mówi dzierżawca schronisk w Sudetach.


W zarabianiu pieniędzy nie pomaga też fakt, że turyści trzymają się dziś mocno za portfele - dodaje Andrzej Sawicki.