​W Kaplicy Katyńskiej Kościoła Garnizonowego we Wrocławiu spoczęły w czwartek doczesne szczątki trzech ofiar zbrodni katyńskiej dokonanej w 1940 roku przez funkcjonariuszy NKWD i sowieckiej Rosji. To trzy czaszki, które od 2019 roku były poddawane badaniom identyfikacyjnym i medycznym w ramach śledztwa IPN.

REKLAMA

W Kościele Garnizonowym Bazylice Mniejszej we Wrocławiu mszę pogrzebową celebrował metropolita wrocławski ks. abp Józef Kupny, który podkreślił, że pamięć o ofiarach zbrodni sowieckich zobowiązuje nas nie tylko do wspominania przeszłości, ale do budowania przyszłości opartej na prawdzie i sprawiedliwości oraz szacunku dla życia.

Pochówek szczątków tych także bezimiennych jest znakiem, że nasz naród nie wyrzeka się swoich dzieci, że Kościół modli się za wszystkich, także tych, których nazwisk nie ma w podręcznikach. W tych trumnach składamy nie tylko szczątki, ale też historię bólu naszego, naszych bliskich, a także historię wierności i pamięci - powiedział Kupny.

Podkreślił, że nie chodzi o pielęgnowanie nienawiści, ale o pamięć oczyszczoną przez Ewangelię.

Niech ten pochówek będzie wołaniem o świat, w którym nikt nie będzie zabijany za mundur, za przynależność narodową, za wiarę, za miłość do Ojczyzny. Niech będzie przypomnieniem, że każde życie jest święte i należy do Boga. I że historia, nawet najbardziej tragiczna, nie wymyka się bożej sprawiedliwości i bożemu miłosierdziu - mówił hierarcha.

Odczytano list prezydenta Karola Nawrockiego

Prezydent Karol Nawrocki w liście skierowanym do uczestników uroczystości pogrzebowych przypomniał, że 5 marca to dzień, w którym przed 86 laty zapadła decyzja o wymordowaniu ponad 21 tys. Polaków przebywających w obozach na terenie sowieckiej Rosji.

"Wtedy rozpoczęła się zbrodnia katyńska. Zjednoczeni w pamięci i czci żegnamy dzisiaj trzy spośród ponad 21 tysięcy ofiar tego sowieckiego ludobójstwa. Mimo wieloletnich wysiłków badawczych nie udało się ustalić ich imion. Składamy hołd zastrzelonym i z najwyższym szacunkiem żegnamy tych, których jedyną winą była polskość. Wiosną 1940 roku spoczęli w anonimowych mogiłach dlatego, że do końca dochowali wierności złożonej przysiędze niezłomnej służby suwerennej Rzeczypospolitej" - napisał prezydent.

Dodał, że polskie państwo nie ustanie w staraniach, by zidentyfikować wszystkich zamordowanych i by mogli oni zająć należne miejsce w pamięci Polski, Europy i całego wolnego świata.

"Żegnając z należnymi honorami szczątki trzech ofiar zbrodni katyńskiej chcę z całą mocą podkreślić, że ich śmierć nie była daremna. Pamięć o tym mordzie nigdy nie zaginie. A ideały, którym służyli nasi zastrzeleni rodacy zawsze będą trwać w naszych polskich sercach. Cześć ich pamięci! Chwała obrońcom Rzeczypospolitej!" - napisał prezydent Nawrocki.

Prawda o zbrodni katyńskiej miała nie ujrzeć światła dziennego

Zastępca prezesa IPN Karol Polejowski przypomniał, że prawda o zbrodni katyńskiej miała nie ujrzeć światła dziennego, a gdy tak się nie stało nad grobami zamordowanych pojawiło się "kłamstwo katyńskie".

Kłamstwo o sprawcach, o czasie mordu i o okolicznościach. I to kłamstwo katyńskie było kłamstwem założycielskim komunistycznej, sowieckiej Polski po roku 1944. Jeżeli gdzieś trwała pamięć o prawdziwych sprawcach, o męczeńskiej śmierci naszych bohaterów, to trwała ona w rodzinach tych, którzy znali ofiary; przyjaciół, najbliższych. To oni byli pierwszymi kustoszami pamięci o ofiarach zbrodni katyńskiej - powiedział Polejowski.

Przez lata leżały w laboratorium. Trzy czaszki ofiar Katynia spoczęły we Wrocławiu

W Katedrze Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu pierwotnie znajdowało się siedem czaszek i inny materiał kostny przywieziony przez niemieckich lekarzy uczestniczących w ekshumacjach w 1943 roku. Jedna czaszka została w 2005 r. pochowana w grobie rodziny Dowbor-Muśnickich w Lusowie, gdyż metodą superprojekcji komputerowej potwierdzono, że należy do porucznik Janiny Lewandowskiej, córki gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego. Trzy czaszki zostały w 2015 r. pochowane w Kaplicy Katyńskiej Kościoła Garnizonowego Bazyliki Mniejszej pw. św. Elżbiety we Wrocławiu.

Trzy pozostałe czaszki były przechowywane w Katedrze Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Szczątki te od 2019 roku poddano badaniom w Zakładzie Genetyki Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Biegli genetycy zakończyli badania genetyczne wszystkich szczątków z wynikiem negatywnym, a do przeprowadzenia zleconej aproksymacji wyglądu przyżyciowego jednej z ofiar, obecność szczątków nie jest niezbędna. Pogrzeb doczesnych szczątków ofiar był możliwy w związku z zakończeniem ich badań.

Ustalony sposób zabezpieczenia szczątków poprzez umieszczenie ich w oddzielnych, stosownie oznaczonych urnach, zapewnia w wypadku ewentualnej identyfikacji ofiary, osobom dla niej najbliższym prawo do uzyskania szczątków w celu indywidualnego pochówku w grobie rodzinnym, zgodnie z wolą rodziny.

Wiosną 1940 r. stalinowski aparat terroru wymordował blisko 22 tys. obywateli Rzeczypospolitej. Było wśród nich 14,5 tys. jeńców wojennych - oficerów i policjantów - z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz 7,3 tys. więźniów aresztowanych w okupowanej przez ZSRR wschodniej części Polski. Oficerów z obozu kozielskiego rozstrzelano w Katyniu, jeńców ze Starobielska - w Charkowie, natomiast policjantów z Ostaszkowa - w Twerze. Kolejne egzekucje przeprowadzono w więzieniach m.in. w Mińsku, Kijowie, Charkowie i Chersoniu.