RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

300 koncertów i ani grama przesytu. Muzyka pisze jego życie

Autor: Publikacja: Poniedziałek, 13 lipca 2026 (09:58)

Muzyka jest jego życiem, a koncerty motorem napędowym, celem i największą radością. Andrzej Staniszewski z Wrocławia na swoim koncie ma ich już dokładnie 300. Ostatni, ten jubileuszowy zajął w jego sercu szczególne miejsce.

300 koncertów i ani grama przesytu. Muzyka pisze jego życie
300 koncertów Andrzeja Staniszewskiego. Jubileusz świętował na występie Bruno Marsa w Berlinie /RMF FM

Niewielkie mieszkanie na wrocławskich Gajowicach. To tu Andrzej Staniszewski gromadzi wszystkie swoje muzyczne skarby. 4700 płyt CD, 500 winyli, pamiątki z koncertów, wylicytowane za krocie unikaty, zdjęcia z gwiazdami z całego świata. 

Najcenniejszy jest dla mnie ręcznik Michaela Buble, który rzucił w tłum podczas koncertu, a mojej córce udało się go złapać. Jaka to była radość, coś nie do opisania – opowiada naszej reporterce.

W honorowym miejscu leży srebrna skrzynka, w której znajdują się perełki z koncertu Michaela Jacksona: czapka z daszkiem, bilet, a na dnie paczka chusteczek higienicznych. Jak się okazuje, są tam zawsze, bo kiedy Andrzej otwiera walizkę, natychmiast się wzrusza. Wiem z góry, że będę płakał, więc chusteczki są zawsze w pogotowiu – mówi RMF FM Wrocławianin. 

Podczas rozmowy szybko okazuje się, że to nie są słowa rzucone na wiatr. Już pierwsze pytanie naszej reporterki – o jubileuszowy koncert wywołuje w Andrzeju wielkie wzruszenie i potok łez. Blisko 40 lat podróżowania za gwiazdami, tyle pięknych chwil, tyle spotkań, spełnionych marzeń, trudno o tym opowiadać bez emocji. W końcu przyszła kolej na koncert numer 300 – z tej okazji zobaczę na berlińskiej scenie Bruno Marsa – opowiadał Staniszewski tuż przed wyprawą. W centralnym punkcie mieszkania stoi postać gwiazdora w realnych rozmiarach.

Nieważne pieniądze, ważne przeżycia

Lista koncertów, na których Andrzejowi udało się być, jest naprawdę imponująca. Ukochana Shade, Alicia Keys, której wręczył kwiaty, Lion Richi, z którym siedział przy jednym stole,  jeden z największych idoli - George Michel, Michael Jackson, Bary White. Wiele gwiazd widział dwa, a nawet trzy razy. Bilety i koszty wyjazdów pochłonęły fortunę, ale Andrzej nigdy tego nie liczył. 

To jest bezcenne: emocje, jakie mi towarzyszą, radość i chociaż często podróżuję z rodziną i koszty są spore, to dla mnie nie ma żadnego znaczenia, nie przeliczam tego na pieniądze. Liczy się muzyka. To jest całe moje życie. Nie ma dnia, żebym nie myślał o niej, o ludziach, którzy ją tworzą – mówi wyraźnie wzruszony Staniszewski reporterce RMF FM Martynie Czerwińskiej. 

Każdy koncert jest zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach. Jeśli wydarzenie odbywa się dwa dni z rzędu, Andrzej stara się kupić bilety na drugi dzień koncertowy. Do sieci trafiają często filmy fanów, więc studiuję każdy fragment i dzięki temu znam scenariusz wydarzenia. A to z kolei poprawia moje szanse na spotkanie z gwiazdą. Na przykład wiem, po jakiej piosence piosenkarz zejdzie z których schodów. Mogę się wtedy na niego przyczaić, aby zrobić wspólne zdjęcie, przekazać prezent albo zdobyć jakiś gadżet – tłumaczy RMF FM. 

Tę wielką pasję wspiera najbliższa rodzina Andrzeja: żona, dziś dorosłe już dzieci, oraz wnuki, których stara się zarazić miłością do muzyki. Córki ze mną często podróżują, polują na bilety w dobrych rzędach. Zięć śledzi różne aukcje, ostatnio zdobył dla mnie unikatową płytę winylową Dawida Podsiadło za ponad 3 tysiące złotych – opowiada pan Andrzej.

Jubileuszowy koncert

W ostatnią niedzielę czerwca, kiedy padały rekordy wysokiej temperatury w tej części Europy, na Stadionie Olimpijskim w Berlinie zebrało się 70 tysięcy osób. Wśród nich pan Andrzej uzbrojony w plakat z numerem 300. To była nie tylko historyczna chwila dla Wrocławianina, ale także artysty. Bruno Mars zamykając niemiecką część trasy „The Romantic Tour”, podarował fanom dwugodzinne, perfekcyjnie dopracowane show.

„Fenomenalne nagłośnienie i światowej klasy show. Jestem szczęściarzem, że tam byłem. Wyjątkowe było absolutnie wszystko” – napisał pan Andrzej naszej reporterce po całym wydarzeniu. Od pierwszych dźwięków otwierającego „24K Magic”, stadion zamienił się w gigantyczny parkiet taneczny. Wokalista bez wysiłku przechodził od energetycznych układów choreograficznych do intymnych ballad. Największy aplauz wzbudziły utwory „Treasure”, „Uptown Funk” oraz kultowe „Just the Way You Are”, zaśpiewane wspólnie z tysiącami fanów. Andrzej Staniszewski jest przekonany, że magiczna liczba 300 szybko wzrośnie. Mam w planach jeszcze wiele koncertów, dopóki siły i pieniądze pozwolą, to będę jeździł. Nie widziałem jeszcze na żywo choćby Eltona Johna, to się musi w końcu zmienić – mówi.

We wrześniu Wrocławianin zaprasza na wystawę muzycznych gadżetów i otwarte spotkanie z miłośnikami muzyki. Wydarzenie odbędzie się w Długołęce.


Źródło: RMF FM
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: