Na Stadionie Narodowym w Warszawie przeprowadzono ćwiczenia na wypadek użycia broni chemicznej podczas imprezy masowej. W ćwiczenia zaangażowane są różne służby: od policję, przez żandarmerię wojskową, po specjalistów z laboratorium kryminalistycznego.

REKLAMA

Reporterka RMF FM Anna Zakrzewska przyznaje, że działania służb wyglądają spektakularnie. Postarano się, aby wszystko wyglądało realistycznie, jakby rzeczywiście doszło do dużego zagrożenia.

Scenariusz dzisiejszych ćwiczeń wyglądał następująco: podczas meczu piłki nożnej na płytę stadionu wjechał bus, który staranował piłkarzy. W pojeździe znajdował się pojemnik z nieznaną substancją, konieczna więc była ewakuacja całego stadionu. Kibice oglądający inscenizowany mecz zostali autokarami przetransportowani do szpitala na badania.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Ćwiczenia kontrterrorystów na Stadionie Narodowym

Te ćwiczenia są okazją nie tylko dla policji, ale też dla innych podmiotów. To PGE Narodowy i praca stewardów związana z ewakuacją, to dekontaminacja prowadzona przez Państwową Straż Pożarną. To wiele innych zadań, które byłyby realizowane przy tego typu zagrożeniach - mówił rzecznik KSP Sylwester Marczak.

Po ewakuacji widzów na miejscu pojawili się policjanci ubrani w skafandry, którzy robili rozeznanie i zabezpieczyli rannych w ataku piłkarzy.

W tym czasie kibice przeszli dekontaminacje, czyli zostali skierowani do specjalnych namiotów, w których zmyto z nich wszelkie niebezpieczne środki, które mogły się pojawić podczas ataku bronią chemiczną. Potem wyprowadzono ich na zewnątrz i przegrupowywano.

W ćwiczeniach wzięła udział również żandarmeria wojskowa, która miała okazję sprawdzić swoje narzędzia do identyfikacji zwłok.

Żandarmeria wojskowa wspiera Komendę Stołeczną Policji w działaniach zmierzających do identyfikacji ofiar katastrof. Wszystkie te działania będą realizowane zgodnie z procedurami opracowanymi przez Interpol. Są to procedury międzynarodowe, spójne z innymi służbami, tak, żeby na miejscu katastrof o dużym zasięgu można było sprawnie i dobrze identyfikować ofiary - mówił podpułkownik Bartosz Klepczyński, kierownik laboratorium żandarmerii wojskowej.

Działania w ramach ćwiczeń prowadzili też lekarze medycyny sądowej.