Jak poinformowała w poniedziałek dyrektor radomskiej delegatury KBW Anita Bugajny, komitet referendalny nie dostarczył w wymaganym czasie wniosku o przeprowadzenie referendum.
Inicjatorom referendum nie udało się zebrać 15 035 podpisów pod wnioskiem. Taka była wymagana liczba.
Termin złożenia wniosku upłynął w poniedziałek o godz. 15.30. Zgodnie z przepisami, w przypadku niezłożenia wniosku, inicjator referendum ma obowiązek w ciągu trzech dni zniszczyć karty, a protokół potwierdzający zniszczenie przekazać komisarzowi wyborczemu.
Prezydent Radomia: To nie jest powód do triumfowania
„Wiemy już, że referendum w sprawie odwołania Prezydenta Radomia i Rady Miejskiej nie odbędzie się. Jego inicjatorzy w ciągu minionych dwóch miesięcy nie zebrali wymaganej liczby podpisów – napisał w poniedziałek wieczorem w mediach społecznościowych prezydent Witkowski.
Prezydent zaznaczył, że nie traktuje tej informacji jako powodu do triumfowania. „Chcę natomiast serdecznie podziękować wszystkim, którzy w tym czasie okazali mi zaufanie, wsparcie i zwykłą ludzką życzliwość – podkreślił włodarz miasta.
„Przed nami kolejne wyzwania i wiele pracy. Tego najbardziej potrzebuje nasze miasto. Nie politycznych akcji i sporów. Chcę, abyśmy jak najwięcej energii poświęcali temu, co nas łączy - rozwojowi Radomia i poprawie jakości życia mieszkańców. Taki był i pozostaje mój cel – wskazał Witkowski.
Kto chciał referendum w Radomiu
Komitet referendalny zawiązały lokalne stowarzyszenia, na czele z Lepszym Radomiem. Znaleźli się w nim także przedstawiciele Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym, Radomskiego Czerwca ’76, Klubu Inteligencji Katolickiej oraz Ogólnopolskiej Federacji Bezpartyjni Samorządowcy. Inicjatywę referendum poparła też Polska 2050 oraz Prawo i Sprawiedliwość, którego działacze włączyli się do zbiórki podpisów.
Inicjatorzy referendum zarzucali prezydentowi miasta m.in. niegospodarność, czym – w ich ocenie – miał doprowadzać do wzrostu zadłużenia miasta i wyludniania się Radomia.