RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Jednego szuka już policja. Współoskarżeni z Żakiem nie stawili się do aresztu

Opracowanie: , Publikacja: Wtorek, 28 lipca (07:40) Aktualizacja: Wtorek, 28 lipca (15:32)

Dwóch współoskarżonych z Łukaszem Żakiem w głośnej sprawie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie nie stawiło się do aresztu. Jednego z nich poszukuje policja. Po godz. 15 reporter RMF FM Krzysztof Zasada poinformował, że Damian J. zgłosił się do aresztu na warszawskiej Białołęce.

Jednego szuka już policja. Współoskarżeni z Żakiem nie stawili się do aresztu
Zdj. Adam Burakowski /East News
  • Współoskarżeni w sprawie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej mieli trafić do aresztu.
  • Jeden z nich - Mikołaj N. jest poszukiwany przez policję.
  • Co wiadomo o osobach pomagających Łukaszowi Żakowi?
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

Śródmiejski sąd okręgowy skazał sprawcę śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej Łukasza Żaka na 20 lat więzienia. Żak może się ubiegać o zwolnienie warunkowe po 15 latach. Ma też dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.

Usłyszeli wyroki, tylko jeden się stawił

Współoskarżeni w procesie Żaka zostali skazani za pomoc w próbie uniknięcia przez sprawcę wypadku odpowiedzialności karnej. Otrzymali wyroki od 5 do 2 lat więzienia. Wszyscy skazani pomagali Łukaszowi Żakowi w ucieczce z kraju, zacierali ślady i nie pomogli na miejscu wypadku. Wobec trzech z nich: Kacpra K., Mikołaja N. i Damiana J. sąd orzekł, że mają trafić do tymczasowego aresztu. Argumentował to wysokimi karami.

Kacper K. stawił się na komisariat. Został zatrzymany i osadzony w zakładzie karnym. Mikołaj N. przestał stawiać się na dozór i jest obecnie poszukiwany przez policję

Z kolei Damian J. zgłosił się dziś do aresztu na warszawskiej Białołęce. Wcześniej mężczyzna nieregularnie stawiał się na policyjny dozór i nie stawił się do zakładu karnego. Po nieprawomocnym wyroku funkcjonariusze wielokrotnie nie zastali go w domu, co mogło oznaczać, że uchyla się od aresztu. 

Wczoraj policjanci przekazali do sądu dokumentację, na podstawie której miał powstać nakaz doprowadzenia - czyli podstawa do ścigania mężczyzny. Dziś jednak nieprawomocnie skazany zgłosił się do aresztu. To oznacza, że teraz ścigany jest tylko Mikołaj N. 

Kacper K., właściciel wypożyczalni aut, z której pochodziły pojazdy, oskarżony był o prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, poplecznictwo oraz nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku. Został skazany na 5 lat więzienia, a także sąd orzekł zakaz prowadzenia pojazdów przez 6 lat. Oskarżeni również o poplecznictwo i nieudzielenie pomocy Mikołaj N. i Damian J. zostali skazani na 4 lata więzienia.

Wszystkie wyroki są nieprawomocne.

Dzieci straciły ojca, 37-latka męża

Do wypadku doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W wyniku zderzenia Volkswagena i Forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.

Po wypadku na miejsce zdarzenia dojechali znajomi Żaka, którzy pomogli mu uciec. Zatrzymano go w Lubece w Niemczech na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.


Źródło: RMF24/PAP
Tagi: łukasz żak
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: