W środę 16 sierpnia ma odbyć się posiedzenie komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, na które zaproszono przedstawicieli armatorów rybołówstwa rekreacyjnego. Spór między rybakami a rządem trwa od kilku lat. Armatorzy domagają się realizacji porozumienia z 2020 roku - chodzi o rekompensaty za zakaz połowu dorsza. O poważne rozmowy protestujące środowisko zabiega od dawna.

REKLAMA

Spotkanie to najprawdopodobniej efekt sobotniego protestu, kiedy armatorzy rybołówstwa rekreacyjnego zablokowali jedyną drogę prowadzącą przez Półwysep Helski.

Przypominamy się rządowi, że mają do zrealizowania porozumienia z 2020 roku. Mimo ciągłych obietnic premiera nasze porozumienie wciąż nie zostało zrealizowane - mówił podczas protestu Wojciech Sikorski z Komisji Zakładowej Solidarności "Ludzi morza".

Co ważne, początkowo komisja zaprosiła tylko jedno ze stowarzyszeń armatorów. To spowodowało sprzeciw związkowców z Regionu Gdańskiego "Solidarności", którzy reprezentują cały sektor rybołówstwa rekreacyjnego. Uznano to za próbę rozbicia środowiska. Jak przekazał RMF FM Stefan Gawroński z gdańskiej "Solidarności", wczoraj zaproszenie wysłano również dla nich. Rząd reprezentować mają ministrowie Infrastruktury oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Tematem spotkania będą odszkodowania dla armatorów w związku z wprowadzonym w 2020 roku zakazem połowu dorsza. Wielu z nich na utrzymaniu ma wciąż jednak jednostki. Ponoszą koszty ich przeglądów, napraw, pobytu w portach. Zakładało na te cele do 150 mln złotych. Do dziś jednak nie zostało zrealizowane.

RMF FM zwróciło się do Ministerstwa Infrastruktury z pytaniem, czy rząd planuje wywiązać się z zawartego porozumienia. Czekamy na odpowiedź.

Armatorzy protestują od lat

Przez lata armatorzy protestowali wielokrotnie - wypływając na Zatokę Gdańską, blokując drogi dojazdowe na półwysep helski czy do nadmorskich miejscowości. Bez skutku. W zeszłym roku zagrozili, że w dniu otwarcia zablokują tak zwany przekop Mierzei Wiślanej, obiecano im po raz kolejny szybką wypłatę pieniędzy. Nic takiego się nie wydarzyło.

W sobotę armatorzy wrócili do ulicznych protestów. Ostatni trwał około dwie godziny. W tym czasie przejazd między Władysławowem a Półwyspem Helskim był niemal niemożliwy. Utworzyły się ogromne korki po obu stornach przejścia dla pieszych, po której maszerowała około 50-osobowa grupa protestujących. Blokadę zakończyła interwencja policyjnego negocjatora. Rybacy zapowiedzieli tego dnia, że jeżeli nie dojedzie do rozmów w ich sprawie będą organizowali kolejne protesty.