Jak informuję gdyńscy policjanci, 60-letni mężczyzna naprawiał dach na prywatnej posesji. Robił to pod nieobecność właścicielki. Wykorzystując sytuację, ukradł psa rasy chihuahua, a następnie przekazał go swojej znajomej. Czworonóg jest wart 4,5 tys. zł.
Sprawą zajęli się kryminalni z Redłowa. Udało im się ustalić adres, pod którym może być przetrzymywany pies i gdy pojechali na miejsce, rzeczywiście go tam zastali.
Chihuahua został odzyskany i przekazany właścicielce, a sprawca usłyszał zarzut.
Mundurowi podkreślają, że kradzież zwierzęcia wiąże się nie tylko ze stratą materialną, ale i dużym stresem – zarówno właściciela, jak i pupila.