RMF FM na morskim placu budowy
Polska energetyka wiatrowa na Morzu Bałtyckim dynamicznie wchodzi w fazę realizacji. Ma być jednym ze źródeł wzmacniających bezpieczeństwo energetyczne Polski. Kluczowymi projektami są już widoczne wiatraki farmy Baltic Power (Grupy ORLEN i Kanadyjczyków z Northland Power), projekty Bałtyk (Polenergii i Equinora) i właśnie inwestycja Baltica realizowana przez polską firmę PGE i duńską Ørsted.
Morska energetyka wiatrowa będzie jednym z filarów nowej energetyki w Polsce, nie tylko w PGE. Strategiczne plany grupy zakładają prawie sześć gigawatów mocy pozyskiwanych z morskich farm wiatrowych. Choć zielone źródła energii są zwykle zależne od warunków atmosferycznych, to Bałtyk charakteryzuje się dość stabilnym, ciągle wiejącym wiatrem – przekonuje w rozmowie z RMF FM Konrad Mróz, dyrektor Biura Komunikacji Zewnętrznej i Wewnętrznej PGE Polska Grupa Energetyczna.
Niemal 190 km kw. pomiędzy Ustką a Łebą, 40 km od brzegu trwa w tej chwili instalacja tzw. monopali, które będą fundamentami przyszłych turbin wiatrowych. Gotowych ich jest już 105. W najbliższych dwóch tygodniach, jeżeli pozwoli pogoda, dokończony zostanie montaż pozostałych.
Każdy z tych monopali to stalowa konstrukcja, której długość sięga nawet 100 m, waży do 1900 t, czyli mniej więcej tyle, ile 1200 średniej wielkości samochodów osobowych.
Te monopale są osadzane w dnie Bałtyku przez specjalistyczne statki instalacyjne, a każda operacja wymaga ogromnej precyzji i dobrych warunków pogodowych. Wcześniej konieczne było oczyszczenie morskiego dna pod przyszłe fundamenty monopali i podmorskich kabli. Statek „Olympic Electra” relokował ponad 12 000 zalegających na dnie Bałtyku głazów. Teren sprawdzono pod względem archeologicznym, jak i bezpieczeństwa związanego z zaleganiem na dnie niebezpiecznych pamiątek po II wojnie światowej.
Te prace przygotowawcze trwały 11 miesięcy. Realizacja inwestycji – jak zapewniają obie spółki PGE i Ørsted – prowadzona jest zgodnie z rygorystycznymi standardami bezpieczeństwa oraz ochrony środowiska.
Podczas prac stosowane są m.in. kurtyny bąbelkowe ograniczające podwodny hałas oraz monitoring obecności ssaków morskich. Rozwiązania te mają ograniczać wpływ inwestycji na ekosystem Morza Bałtyckiego.
W ramach inwestycji w dnie morskim osadzonych zostanie 111 monopali. Każda ze 107 turbin będzie miała moc 14 MW. Na pozostałych 4 monopalach staną morskie stacje elektroenergetyczne, za pośrednictwem których energia wyprodukowana przez morską farmę będzie trafiała na ląd, a następnie do Krajowego Systemu Elektroenergetycznego.
Lądowa część projektu, czyli infrastruktura przyłączeniowa niezbędna do funkcjonowania farmy Baltica 2, zlokalizowana zostanie w miejscowości Osieki Lęborskie, w gminie Choczewo, w powiecie wejherowskim. Składać się będzie ze stacji transformatorowej oraz podziemnych kabli, które pozwolą na doprowadzenie energii elektrycznej wyprodukowanej przez morskie farmy wiatrowe do lądowej stacji transformatorowej. Do tego powstająca w południowo-zachodniej części portu w Ustce baza operacyjno-serwisowa, z której obsługiwane będą turbiny farmy Baltica. Jej zadaniem będzie stały nadzór techniczny nad powstającą morską farmą wiatrową.
To obecnie największy projekt morskiej energetyki wiatrowej w Polsce. Jesteśmy w trakcie zaawansowanej kampanii instalacyjnej. Idziemy zgodnie z harmonogramem, a nawet go wyprzedzamy. Pierwszy prąd z farmy na ląd ma popłynąć w pierwszym kwartale 2027 roku – mówi RMF FM Beata Głuszcz, dyrektor ds. komunikacji Ørsted Polska i jak dodaje, to jeden z największych i najnowocześniejszych projektów offshore nie tylko w Europie, ale i na świecie.
Baltica 2 ma się opierać na największych i najnowocześniejszych morskich turbinach w Europie. Każda z nich ma mieć niemal 120 metrów wysokości. Gdy dodamy do tego łopaty o długości 115 metrów i fundamenty, taka konstrukcja mierzyć będzie ponad 250 metrów, czyli jest wyższa od Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, który wraz z iglicą ma 237 metrów.
Wartość inwestycji szacowana jest na blisko 30 mld zł. Projekt posiada 25-letni kontrakt różnicowy (CfD) przyznany przez polski Urząd Regulacji Energetyki. Umowa ta gwarantuje stabilne rozliczenie ceny energii elektrycznej i jest zabezpieczona przed inflacją. Zakłada 25 lat wsparcia od momentu uruchomienia inwestycji poprzez mechanizm, który chroni inwestorów (PGE i Ørsted) przed spadkami cen prądu na rynku, wyrównując różnicę między ceną rynkową a ceną docelową ustaloną w kontrakcie. Jeśli cena rynkowa przewyższa poziom bazowy, nadwyżka jest zwracana. Przewidywany okres eksploatacji farmy to rok 2057.
Obserwujemy tak potężne zmiany w technologiach, że dzisiaj trudno przewidzieć jakie kroki będzie można podjąć za trzydzieści lat, w jakim stanie będzie ta infrastruktura, czy będzie tutaj możliwość na przykład jakiejś rekonfiguracji, montażu na przykład mocniejszych, bardziej efektywnych instalacji, czy może zastąpienie ich całkowicie nowymi instalacjami - dodaje Konrad Mróz, dyrektor Biura Komunikacji Zewnętrznej i Wewnętrznej PGE Polska Grupa Energetyczna.
Offshore, czyli co powstaje poza brzegiem
Offshore – z angielskiego dosłownie „poza brzegiem”. Słowo w zależności od kontekstu odnosi się do biznesu, żeglarstwa albo właśnie energetyki. Spółka offshore – czyli firma zarejestrowana poza krajem stałego zamieszkania właściciela, często w raju podatkowym. W żeglarstwie rejsy lub wyścigi na otwartym morzu, z dala od linii brzegowej. I tu już bliscy jesteśmy farm wiatrowych, platform wiertniczych, rurociągów czy kabli – inwestycji realizowanych właśnie na morzu.
Na Bałtyku w ostatnich 4 latach problemem jest zakłócanie sygnału GPS. Stacja pomiarowa na duńskiej wyspie Bornholm, która rejestruje zakłócenia tego typu, odnotowała już 30 przypadków zagłuszania i spoofingu sygnału w 2026 roku. Zagłuszanie sygnału to tzw. jamming. „Spoofing” GPS to natomiast zjawisko polegające na podszywaniu się pod sygnał satelitarny, a w efekcie „oszukiwaniu” urządzenia w zakresie jego rzeczywistej pozycji. Takie działania to problem także dla takiej inwestycji jak Baltica.
Skupiamy się przede wszystkim na tym, jak się przed tym chronić i jak to może wpłynąć na nasze prace niż na szukaniu samego źródła tych zakłóceń. Dla nas istotne jest jak prowadzić prace bezpiecznie – podkreśla w rozmowie z RMF FM Mieszko Stępień, zastępca kierownika projektu Baltica 2.
Bliska energetyczna przyszłość
Oficjalne ogłoszenie rozpoczęcia prac instalacyjnych farmy Baltica 2 miało miejsce na początku maja tego roku. Zakończenie całej inwestycji to naprawdę bardzo bliska przyszłość – rok 2027. Pierwsza energia z farmy Baltica 2 ma popłynąć do systemu w II kwartale, a jeszcze przed końcem roku 2027 planowane jest pełne uruchomienie farmy i rozpoczęcie eksploatacji komercyjnej.
Szacowana roczna produkcja netto wynosi blisko 6 TWh. To tyle, ile zużywa średnio 2,5 mln gospodarstw domowych, czyli ponad 3 proc. całej produkcji energii elektrycznej w Polsce (166,5 TWh w 2025 roku). Pierwszy prąd z wiatraków na Morzu Bałtyckim popłynął już 10 lipca tego roku z farmy budowanej przez Orlen i kanadyjski Northland Power. Ona znajduje się bliżej brzegu – około 23 km, na wysokości Choczewa. Docelowo będzie miała moc około 1,2 GW. To wynik odpowiadający mocy trzech z dwunastu bloków elektrowni węglowej w Bełchatowie. Do 2040 roku Polska ma zamiar zbudować morskie farmy wiatrowe o łącznej mocy 18 GW.