Wielu rolników od rana w polu. Dość wcześnie w tym roku ruszyły żniwa. Na zachodzie Polski rolnicy zebrali już jęczmień, od tygodnia koszą rzepak. Żniwa jednak nie wszędzie będą udane z powodu suszy.

REKLAMA

Na Dolnym Śląsku, Podkarpaciu, w Wielkopolsce, Lubelskiem i Lubuskiem susza dała się w tym roku rolnikom szczególnie we znaki. Są obszary, gdzie niedobór wody zniszczył nawet 80 proc. upraw. Najbardziej dotknięte są uprawy jare i rzepak.

W maju praktycznie nie padało, w czerwcu długo czekaliśmy i ten deszcz spadł w ostatniej chwili, bo już zaczęło wypalać te słabsze ziemie. Powypalało nam jęczmienie, pszenicę, rzepaki. Mamy tu mozaikowe pola i gdzie jest IV, V i VI klasa, to te uprawy są stracone - mówi Stanisław Barna, właściciel dużego gospodarstwa w Żelichowie w Zachodniopomorskiem. Właśnie zbiera rzepak. Uprawy są dość suche, ale jak przyznaje, źle nie będzie. Jest lepiej niż przez cztery ostatnie lata, gdy te tereny ucierpiały w wyniku suszy.

Obraziłbym Pana Boga, gdybym powiedział, że sezon jest kiepski. Myślę, że to będzie średni rok. Ale nie żniwa są tutaj problemem, problemem jest opłacalność tego, co mamy na polach - mówi rolnik.

Ceny w skupach zboża spadają z dnia na dzień

Wszystkim sen z oczu spędza cena skupu płodów rolnych. Ta z rozpoczęciem żniw spada z dnia na dzień. Sam jęczmień w ciągu niespełna miesiąca potaniał o 200 złotych na tonie. Teraz gwałtownie w dół idzie cena rzepaku, trudno go sprzedać za więcej niż 3000 zł za tonę. Do tego dochodzi nadwyżka zboża na rynku, która też wpływa na obniżenie cen skupu. Dlatego wielu rolników decyduje się zebrane zboże przetrzymać do czasu wzrostu cen. Tyle, że to ryzykowne i kosztowne.

Muszę zapłacić za zwiezienie i rozładowanie zboża, potem za załadowanie i zawiezienie do skupu. Jeśli trafi się jakiś szkodnik, trzeba będzie fumigować - wylicza Stanisław Barna. Powierzchnie magazynowe są też ograniczone.

Nie wszyscy rolnicy mają gdzie magazynować zbiory. Przez lata byliśmy zmuszani do wykupowania ziemi, nabraliśmy kredytów. Na budowę silosów nie każdego stać. Tacy rolnicy będą musieli sprzedać zboże po niekorzystnych cenach - dodaje Emil Mieczaj, rolnik spod Szczecinka.

Rolnicy mają dostać pieniądze za przechowywanie zboża

Resort rolnictwa zapowiada, że zapłaci rolnikom za przechowywanie zboże w gospodarstwie. Ci, którzy mają gdzie je składować, mają dostać najpierw 30 proc. należności za zboże, a resztę przy jego odbiorze. Taki skup ma ruszyć w poniedziałek. W zamierzeniu ma pozwolić zrobić w państwowych magazynach miejsce i zwiększyć rezerwę. Nie wiadomo, ilu rolników zdecyduje się z tego skorzystać. Jak podkreślają, żniwa kosztują ich sporo, bo podrożał olej napędowy i części do maszyn rolniczych. Do tego trzeba spłacać kredyty, a zaraz kupować nawozy przed jesiennym zasiewem.

Choć ceny zbóż rok do roku poszły w górę, rolnicy narzekają, że nadal pracują na skraju opłacalności. Jak mówi nam Stanisław Barna, adekwatną ceną za rzepak byłby 4 tysiąca zł za tonę. Obecnie skup płaci ok. 3 tysięcy. W lipcu rok temu rzepak kosztował 2300 zł, w lipcu 2020 roku zakłady olejarskie za rzepak płaciły ok. 1700 złotych.