​"Zostałam napadnięta!" - takiej treści zgłoszenie otrzymali szczecińscy policjanci na początku tego tygodnia. Bez wahania ruszyli z pomocą pod podany adres. Na miejscu czekała na nich kobieta twierdząca, że mężczyzna przebywający we wskazanym przez nią mieszkaniu miał na nią napaść. Funkcjonariusze bardzo szybko ustalili, że zgłaszająca mija się z prawdą. Interwencja zakończyła się zatrzymaniem 26-latki, której najpierw nie wyszła randka, a później znieważyła mundurowych.

REKLAMA

Zgłoszenie brzmiało bardzo poważnie, choć chwilę po przybyciu na miejsce policjanci nabrali wątpliwości.

Wzywająca pomoc wskazała mieszkanie, w którym ma przebywać mężczyzna odpowiedzialny za napaść. Słysząc zamieszanie na klatce schodowej, oskarżany przez kobietę 34-latek wyszedł i przedstawił odmienną wersję zdarzeń.

Wytłumaczył policjantom, że owszem, znał kobietę. Mało tego, przyznał, że byli tego wieczora umówieni na randkę. Potwierdziły to wiadomości zapisane w telefonie. Randka jednak nie należała do udanych. Podczas spotkania kobieta miała zachowywać się niestosownie, wszczęła awanturę, więc obecni w mieszkaniu panowie wyprosili ją.

Niezadowolona z przebiegu randki kobieta postanowiła się zemścić i wezwała policjantów, zmyślając, że została zaatakowana. Nie spodobał się jej też mandat, jakim chcieli ją ukarać policjanci. Stała się agresywna i wulgarna. Została zatrzymana za znieważenie interweniujących policjantów.

W chwili zdarzenia kobieta była nietrzeźwa, a badanie alkomatem wykazało blisko 2 promile w organizmie. Za popełnione przestępstwo odpowie teraz przed sądem.