W jastrzębskiej kopalni Zofiówka zakończyła się akcja ratunkowa po wstrząsie i wypływu metanu. Wszyscy poszukiwani górnicy są już na powierzchni. W wypadku zginęło 10 górników.

REKLAMA

Górnicy, którzy zginęli w wyniku wstrząsu w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu Zdroju, osierocili łącznie 18 dzieci. Górnicy mieli od 30 do 51 lat - poinformował w środę dyrektor ds. pracy kopalni Marcin Gołębiowski.

Gołębiowski na konferencji prasowej podsumowującej akcję w kopalni Zofiówka przypomniał, że w wyniku wstrząsu zginęło 10 górników - siedmiu pracowników kopalni i trzech pracowników firmy zewnętrznej ZOK Sp. z o.o.

Zapytany, czy były problemy z identyfikacją ofiar, odparł, że trzy osoby będą identyfikowane poprzez porównanie próbek kodu genetycznego pobranych od rodziny. Te czynności wykonuje prokuratura przy współpracy z instytutem medycyny sądowej - powiedział.

Prace w tym miejscu zostały wstrzymane

Teraz na miejscu ma pracować specjalny zespół specjalistów, który ma określić warunki zakończenia akcji ratowniczej i warunki bezpiecznego przeprowadzenia oględzin wyrobiska, w którym doszło do wstrząsu.

W tym miejscu prace już zostały wstrzymane. "W rejonie prowadzone będą tylko niezbędne prace w celu utrzymania funkcjonalności wyrobisk tj. kontrola stanu wyrobisk pod kątem zabezpieczenia metanometrycznego i pyłowego oraz pompowania wody z miejsc zagrożonych podtopieniem" - przekazuje kopalnia.

Wstrząs na poziomie 900 metrów

W Zofiówce w sobotę ok. godz. 3:40 doszło do wstrząsu w chodniku robót przygotowawczych w pokładzie 412 na poziomie 900 metrów. Towarzyszył temu wypływ metanu; nie doszło jednak do zapalenia ani wybuchu tego gazu. W tym rejonie było wówczas 52 pracowników; 42 wyszło o własnych siłach, 10 było poszukiwanych.

Czterech z nich znaleziono jeszcze w sobotę wieczorem, ok. 220 metrów od czoła przodka. Nie żyli. W poniedziałek rano ratownicy dotarli do dwóch kolejnych pracowników, także już nieżyjących. We wtorek wieczorem ratownicy odnaleźli ostatnich 4 górników.

Katastrofa w Pniówku

Była to druga katastrofa, która wstrząsnęła w ubiegłym tygodniu społecznością Górnego Śląska i całego kraju. Zaledwie 2 dni wcześniej, w środę, w należącej również do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalni Pniówek doszło do wybuchów metanu. Dotąd potwierdzono śmierć ośmiu ofiar - cztery osoby zginęły w kopalni, cztery zmarły w szpitalu, siedmiu wciąż nie odnaleziono. Ze względu na skrajnie niebezpieczne warunki w rejonie poszukiwań - w czwartek doszło tam do kolejnych wybuchów, w których poturbowani zostali ratownicy górniczy - zdecydowano o czasowym odstąpieniu od poszukiwań i otamowaniu rejonu, aby ustabilizować tam warunki.

W sprawach obu wypadków śledztwo wszczęła Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Postępowania są prowadzone pod kątem nieumyślnego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, a także niedopełnienia obowiązków w zakresie BHP i narażeniu w ten sposób pracowników na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Śledczy gromadzą i analizują zabezpieczoną dokumentację, prowadzone są także sekcje zwłok ofiar.