W środę mija 20 lat od katastrofy hali Międzynarodowych Targów Katowickich (MTK), w której zginęło 65 osób, a wiele zostało rannych. W przypadającą rocznicę pamięć ofiar uczcili ich bliscy, poszkodowani w tym wypadku, przedstawiciele służb ratowniczych, a także władz i środowiska hodowców gołębi.
- 20. rocznica katastrofy hali Międzynarodowych Targów Katowickich przypada 28 stycznia 2026 roku.
- W wyniku zawalenia dachu hali MTK zginęło 65 osób, a wiele zostało rannych.
- Do tragedii doszło podczas wystawy gołębi pocztowych.
- Uroczystości rocznicowe odbyły się przy pomniku upamiętniającym ofiary, gdzie odczytano ich nazwiska, odmówiono modlitwę i złożono kwiaty oraz znicze.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
28 stycznia 2006 r. w wyniku zawalenia dachu hali zginęło 65 osób, a wiele innych zostało rannych. Do katastrofy doszło w trakcie wystawy gołębi pocztowych.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Rocznicowe uroczystości jak co roku odbyły się przy pomniku, wybudowanym w pobliżu placu po zawalonej hali. Podobnie jak w poprzednich latach podczas obchodów odczytano imiona i nazwiska ofiar, a później kapelani straży pożarnej i Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych zmówili modlitwę w ich intencji. Na koniec delegacje złożyły kwiaty i zapaliły znicze.
Wojewoda śląski Marek Wójcik przypomniał w swoim wystąpieniu, że wydarzenia sprzed lat były największą katastrofą budowlaną w historii współczesnej Polski. Jak podkreślił, pamięć o tamtych wydarzeniach, mimo upływu czasu, jest wciąż żywa - zarówno osoby, które ocalały, jak i ratownicy będą nieśli do końca życia obrazy z tamtych dni. Wojewoda podziękował służbom, które w trudnych warunkach niosły pomoc poszkodowanym. To dzięki państwa pracy ofiar tej katastrofy nie było więcej - zaznaczył. Podkreślił też, że pamięć o tamtych wydarzeniach trwa nie tylko w środowisku ratowniczym, ale też jest doświadczeniem pokoleniowym dla mieszkańców Chorzowa i innych śląskich miast.
Prezydent Chorzowa Szymon Michałek zwrócił uwagę, że katastrofa hali MTK "nie tylko pozostawiła ogromną traumę i wyrwę w życiu rodzin, ale też dotknęła tych, którzy ratowali tamtego dnia ofiary spod zawalonej konstrukcji". W języku angielskim zwrócił się do uczestniczących w obchodach gości z zagranicy. Przepraszał, że to z jego miastem wiążą się trudne doświadczenia, wyraził ubolewanie z powodu tego, co się stało i oświadczył, że władze zrobią wszystko, by taka katastrofa już nigdy nie miała miejsca. Bezpieczeństwo ponad wszystko, starajmy się myśleć o tym, gdy dbamy o naszą infrastrukturę w miastach, w całej Polsce - dodał Michałek, już po polsku.
Nadbryg. Janusz Skulich, który przed 20 laty dowodził akcją ratowniczą w MTK, w rozmowie z dziennikarzami zaznaczył, że było to z wielu względów najtrudniejsze zadanie w jego strażackiej karierze. Podkreślił, że akcji towarzyszył potężny ładunek emocjonalny. Wydaje mi się, że naszym obowiązkiem jest, żeby odświeżać pamięć o tym zdarzeniu, po to, żeby było zawsze przestrogą dla nas, uczyło nas pokory zarówno wobec tego, z czym przychodzi nam czasami wojować, jak i własnych umiejętności oraz oddawać szacunek tym wszystkim, którym się nie pomogło, tym ofiarom, ich rodzinom, bliskim, i tym wszystkim, którzy uczestniczyli w tym przedsięwzięciu ratowniczym - powiedział gen. Skulich.
Na pomnik, przy którym odbyły się rocznicowe uroczystości, składają się dwie pionowe, pokryte granitem czterometrowe płyty, spomiędzy których wylatują odlane w brązie gołębie. Na jednej z płyt umieszczono nazwiska 65 ofiar tragedii. W środę posterunek honorowy przy tym monumencie wystawiły wojska obrony terytorialnej, PSP, policja oraz ratownicy górniczy.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Dach największej hali MTK zawalił się 28 stycznia 2006 r., w sobotę, po godzinie 17. Wielu osobom będącym wtedy w pawilonie udało się z niego wyjść o własnych siłach i bez obrażeń. Na dachu o powierzchni hektara zalegała warstwa śniegu i lodu.
W kulminacyjnym momencie akcji ratowniczej - między pierwszą a drugą w nocy - na miejscu pracowało ponad 1,3 tys. strażaków, ratowników górniczych i medycznych, policjantów, goprowców i żołnierzy.
Pierwszy etap akcji ratowniczej zakończył się po kilkunastu godzinach, w niedzielę, 29 stycznia. Prace rozbiórkowe rozpoczęły się na początku lutego. W ich trakcie wydobyto ciała pozostałych poszkodowanych, ostatnie - 14 lutego.
Jak wynika z ustaleń późniejszego śledztwa, na katastrofę złożyły się błędy i zaniechania już w fazie projektowania hali, a także jej użytkowania i nadzoru nad budynkiem. Główną przyczyną katastrofy były błędy w projekcie wykonawczym pawilonu. Odbiegał on znacząco od sporządzonego prawidłowo projektu budowlanego. Według biegłych pawilon mógł runąć w każdej chwili, już od momentu wybudowania go. Przed katastrofą hala kilkukrotnie ulegała awarii.