Wyrok dla duchownego z Sosnowca ponownie kieruje uwagę opinii publicznej na kondycję Kościoła w Polsce i sposób reagowania na przestępstwa seksualne wobec nieletnich. Jak stwierdził w Radiu RMF24 ks. prof. Andrzej Kobyliński, kierownik Katedry Etyki Uniwersytetu kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, "mamy do czynienia nie z pojedynczymi przypadkami, lecz z wieloletnim kryzysem systemowym, którego skutki dziś stają się coraz bardziej widoczne".
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Sąd skazał duchownego z diecezji sosnowieckiej na dwa i pół roku pozbawienia wolności za trzy przestępstwa - na szkodę trzech nieletnich dziewczynek, w tym dwa o charakterze seksualnym. Kluczowe - jak podkreśliła prokuratura - jest potwierdzenie przez sąd wszystkich zarzucanych czynów oraz uznanie, że doszło do realnej krzywdy dzieci.
Choć sam wyrok jest ważnym sygnałem działania państwa, nie oznacza on zakończenia problemu. Wręcz przeciwnie - wpisuje się w ciąg spraw, które od lat obciążają wizerunek tej diecezji. To jest kolejny odcinek w tym długim serialu - powiedział ks. prof. Andrzej Kobyliński, który był naszym gościem na antenie Radia RMF24. Od kilkunastu lat pojawiają się informacje, które pokazują skalę problemu i jego powtarzalność - dodał.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
W debacie publicznej pojawiają się dane sugerujące, że skala nadużyć w diecezji sosnowieckiej nie odbiega znacząco od średniej światowej. Według części analiz chodzi o około 3,2 proc. duchownych oskarżonych lub uznanych za winnych przestępstw pedofilskich.
Jednak zdaniem eksperta takie podejście może prowadzić do fałszywych wniosków. Te statystyki mówią bardzo niewiele, ponieważ mamy do czynienia z raportem częściowym i powierzchownym. Nie można sprowadzać tego problemu wyłącznie do procentów, bo za nimi kryją się konkretne dramaty ludzi - podkreśla ks. Kobyliński.
Ks. Kobyliński zaznacza też, że porównywanie diecezji między sobą może zacierać rzeczywisty obraz sytuacji. Nie wyobrażam sobie, żeby cała Polska miała twarz diecezji sosnowieckiej – dodaje.
Kluczowym problemem nie są wyłącznie pojedyncze przestępstwa, lecz sposób reakcji przełożonych kościelnych.
Raport dotyczący diecezji wskazuje, że wcześniejsi biskupi mieli wiedzę o nadużyciach, a mimo to nie podejmowali adekwatnych działań. W niektórych przypadkach dochodziło wręcz do dyskredytowania osób zgłaszających przestępstwa. To jest największy dramat - przy pełnej wiedzy mieliśmy totalne tuszowanie, totalne krycie - mówi nasz gość.
Brak reakcji instytucjonalnej sprawiał, że sprawcy przez lata pozostawali bezkarni, a ofiary bez wsparcia. Pomimo publikacji w mediach ogólnopolskich nic się nie działo. System był zamknięty i odporny na zewnętrzną presję - dodaje kierownik Katedry Etyki Uniwersytetu kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Ks. Kobyliński zwraca uwagę na szerszy problem strukturalny, który - jego zdaniem - utrudnia realne rozliczenia w Kościele.
Biskupi są ze sobą powiązani relacjami koleżeńskimi i towarzyskimi. W takim systemie bardzo trudno o wzajemną kontrolę - ocenia. W jego opinii kluczową kwestią jest model władzy, w którym biskup łączy funkcje ustawodawcze, wykonawcze i sądownicze. Jeśli ten system się nie zmieni, nie będzie skutecznych narzędzi do rozliczania - podkreśla.
W tej sytuacji - jak zauważa ks. Kobyliński - coraz większą rolę odgrywają instytucje państwowe: prokuratura i sądy.
Prokuratury muszą robić swoje. To często jedyna realna droga dochodzenia sprawiedliwości – mówi. Jednocześnie zaznacza, że działania zewnętrzne nie zastąpią wewnętrznej reformy Kościoła.
Choć powstanie takiej komisji jest zapowiadane, nadal nie ma szczegółów dotyczących jej składu i kompetencji. Ks. prof. Kobyliński nie spodziewa się przełomu.
Komisja powstanie, ale będzie miała raczej charakter historyczny niż śledczy - ocenia. Jej wpływ na realne rozliczenia będzie znikomy - dodaje.
Najbardziej długofalowym skutkiem - zdaniem ks. Kobylińskiego - jest gwałtowny spadek zaufania do Kościoła, szczególnie wśród młodych ludzi.
Mamy galopującą ateizację młodego pokolenia. W niektórych miejscach udział uczniów w lekcjach religii spadł do kilku procent - mówi.
To, jego zdaniem, bezpośrednia konsekwencja lat zaniedbań i braku reakcji na kryzysy. Szansa na głębokie reformy była kilkanaście lat temu. Dziś jest znacznie trudniej zatrzymać ten proces - dodaje.