149 strażaków wróciło do Polski z misji ratowniczej w Grecji. Pomagali oni w gaszeniu pożarów lasów w rejonie miejscowości Vilia w zachodniej Attyce. Ich misja trwała dwa tygodnie.

REKLAMA

Na pomoc na południe Europy wyjechało 49 zastępów straży pożarnej, które interweniowały aż 30 razy. Najwięcej strażaków wyruszyło z Krakowa i z Poznania. Dodatkowo wiele osób z innych województw dołączyło jako specjaliści w różnych dziedzinach takich jak m.in. logistyka czy dowództwo.

Podróż strażaków z powrotem do Polski trwała 3 dni, a trasa przebiegała przez: Macedonię, Serbię, Węgry, Słowację i Czechy.

Strażacy uczestniczący w gaszeniu pożarów w Grecji wzięli udział w konferencji prasowej, którą zorganizowano dziś w Katowicach.

"Największą trudnością były ekstremalne warunki pogodowe"

Z dowódcą grupy strażackiej, bryg. Grzegorzem Borowcem, a także mł. kpt. Łukaszem Nowakiem rozmawiała reporterka RMF FM Anna Kropaczek.

Gasiliśmy pożary duże, małe średnie - całe spektrum. Posiłkowaliśmy się obrazem z dronów - dron leciał na miejsce i potem naprowadzał samochód, aby do tego miejsca dotrzeć - mówił dowódca strażaków.

Jak podkreślił mł. kpt. Łukasz Nowak, "największą trudnością były ekstremalne warunki pogodowe - bardzo wysoka temperatura dochodząca do 45 stopni Celsjusza, niska wilgotność, śródziemnomorska roślinność, która charakteryzuje się takim a nie innym rozprzestrzenianiem się pożaru, w związku z tym, że ma dużo substancji oleistych". Do tego teren pagórkowaty, górzysty, który na początku sprawiał problemy - dodał.

Podczas konferencji w Katowicach strażacy otrzymali podziękowania za swój profesjonalizm, a także poświęcenie. Za chwilę ruszycie w kolejny etap podróży i mam nadzieję, że również będzie przebiegał on bezpiecznie, dotrzecie do swoich macierzystych jednostek. Każdy z was otrzyma cztery dni urlopu nagrodowego, tak byście mogli odpocząć przed dalszą służbą - powiedział do strażaków zastępca komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej bryg. Arkadiusz Przybyła.

/ Łukasz Gągulski / PAP
/ Łukasz Gągulski / PAP
/ Łukasz Gągulski / PAP
/ Łukasz Gągulski / PAP
/ Łukasz Gągulski / PAP
/ Łukasz Gągulski / PAP
/ Łukasz Gągulski / PAP
/ Łukasz Gągulski / PAP
/ Łukasz Gągulski / PAP
/ Łukasz Gągulski / PAP

Moduł GFFFV

Jak wspomina bryg. Grzegorz Borowiec, dowódca modułu GFFFV Poland (ang. Ground Forest Fire Fighting using Vehicles - to grupa zajmująca się gaszeniem pożarów lasów z ziemi z użyciem pojazdów), polscy strażacy wyjeżdżali "w momencie kiedy te pożary już ustępowały". Sytuacja w rejonie Attyki, jak i na Rodos i na innych wyspach, gdzie te pożary wcześniej panowały była już ustabilizowana. Zagrożenie pożarowe też spadało. Z tego stopnia 5. ekstremalnie wielkiego, do mniej więcej stopnia trzeciego - dodał bryg. Grzegorz Borowiec.

Moduł GFFFV już po raz czwarty wyjechał w akcję zagraniczną na pomoc w ugaszeniu pożarów. Pomogło nam doświadczenie sprzed roku, dwóch lat, sprzed pięciu. Każdy taki wyjazd stanowi dla nas jakieś nowe doświadczenie, zbieramy je i staramy się wprowadzić do naszych procedur - podkreślił dowódca Borowiec.

Polscy strażacy w Grecji. Od czego się zaczęło?

W związku z pożarami lasów w Grecji wpłynęła prośba o pomoc ratowniczą w postaci tzw. modułów GFFFV.

Komendant główny PSP gen. brygadier Andrzej Bartkowiak w porozumieniu z premierem Mateuszem Morawieckim oraz ministrem spraw wewnętrznych i administracji Mariuszem Kamińskim zdecydowali o zgłoszeniu gotowości pomocy przez polskich strażaków. 18 lipca wieczorem rząd Grecji zaakceptował ofertę pomocy.

Polscy strażacy do Grecji wyruszyli 19 lipca z Krakowa. W misji uczestniczyło 149 strażaków i 49 pojazdów z województw małopolskiego i wielkopolskiego, którzy do Grecji przemierzyli prawie 2 tys. km.