Od rajskiego hitu do turystycznej perełki Śląska
Park Gródek w Jaworznie powstał na terenie dawnego kamieniołomu dolomitu i przez lata zyskał opinię jednej z najpiękniejszych atrakcji regionu. Dwa sztuczne zbiorniki wypełnione przejrzystą, błękitną wodą przyciągały tłumy zarówno mieszkańców Jaworzna, jak i turystów z całego kraju. Największą popularnością cieszyły się drewniane pomosty, które prowadziły tuż nad taflą wody, umożliwiając podziwianie niezwykłego krajobrazu przypominającego egzotyczne kurorty.
Głębszy ze zbiorników, znany jako Orka, osiąga imponującą głębokość 18,5 metra i jest szczególnie lubiany przez miłośników nurkowania. Na jego dnie spoczywają dwie zatopione koparki, będące pamiątką po przemysłowej historii tego miejsca.
Kultowe pomosty zawisły nad pustką. Szokujący widok
Jeszcze niedawno Park Gródek zachwycał turkusową wodą i widokiem drewnianych kładek zawieszonych tuż nad jej powierzchnią. Dziś obraz ten przeszedł do historii.
W wyniku gwałtownego obniżenia się poziomu wód podziemnych, w jednym ze zbiorników – Wydra – niemal zupełnie zniknęła woda. Drewniane pomosty, które stanowiły jeden z najczęściej fotografowanych elementów parku, obecnie rozciągają się nad suchym, kamienistym dnem.
Zmiana ta jest szczególnie zauważalna w rejonie kładki, gdzie jeszcze niedawno woda odbijała błękit nieba, tworząc malowniczą scenerię. Teraz odsłonięte zostały fragmenty dna, które do tej pory pozostawały niewidoczne dla odwiedzających.
Gdzie podziała się woda? Urzędnicy wyjaśniają zagadkę
Za drastyczną zmianę krajobrazu nie odpowiadają żadne prace remontowe czy ingerencje człowieka. Jak wyjaśniają przedstawiciele Urzędu Miasta Jaworzna w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim”, kluczową rolę odgrywają tu naturalne wahania poziomu wód podziemnych oraz brak opadów. Zbiorniki w Parku Gródek powstały w wyniku zalania dawnych wyrobisk poeksploatacyjnych i nie są sztucznie izolowane od otoczenia. Woda w nich pojawia się i znika, zależnie od ilości opadów atmosferycznych i temperatury otoczenia.
Władze miasta nie planują żadnej ingerencji w ten proces, podkreślając, że jest to naturalna cecha tego typu akwenów.
Wysychające „polskie Malediwy” to nie tylko lokalny problem – to również symbol coraz częstszych zjawisk związanych z deficytem opadów i zmianami klimatycznymi, które dotykają całą Polskę.