W podziemiach przemyskiej bazyliki archikatedralnej spoczywają szczątki św. Walentego – rzymskiego męczennika, patrona zakochanych, a także orędownika chorych. Choć jego postać owiana jest legendami, kult świętego trwa tu od XVIII wieku, a relikwiarz z czaszką przyciąga wiernych i turystów. Jakie tajemnice kryją się za obecnością relikwii w Przemyślu?
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Szczątki św. Walentego, rzymskiego męczennika i patrona zakochanych, spoczywają w podziemiach bazyliki archikatedralnej w Przemyślu. Choć współcześnie kojarzony jest głównie z radosnym świętem, od XVIII wieku czczony jest jako orędownik chorych i główny patron archidiecezji.
Relikwiarz z czaszką świętego został umieszczony w skarbcu bazyliki. Okoliczności sprowadzenia relikwii do Przemyśla pozostają tajemnicą, jednak ich obecność jest związana z długotrwałym kultem.
Już od XVIII wieku, i są na to dokumenty, święty Walenty był czczony jako główny patron archidiecezji przemyskiej i prawdopodobnie z tym jest związana obecność tych relikwii w naszej katedrze – tłumaczy ks. prał. dr Marek Wojnarowski, dyrektor Muzeum Archidiecezjalnego w Przemyślu.
Historycy zwracają uwagę na wielowymiarowość postaci dawnego biskupa.
Życiorys świętego obrósł legendami i przeinaczeniami. Tak czy inaczej, św. Walenty to postać dość zagadkowa – napisała dr Małgorzata Dziura z Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej.
Walenty, będący biskupem Terni, łączył posługę duchowną z wiedzą medyczną. Był lekarzem i duchownym. Opiekował się chorymi na epilepsję i inne choroby nerwowe oraz udzielał potajemnie ślubu zakochanym – wyjaśniła dr Dziura.
Tradycja głosi, że Walenty rzucił wyzwanie cesarzowi Klaudiuszowi II Gockiemu, który zakazał młodym żołnierzom ożenku, wierząc, że bez rodzin będą lepszymi wojownikami.
Walenty zignorował ten zakaz i w tajemnicy udzielał ślubów młodym, zakochanym parom. Niestety, sekret się wydał i Walenty został wtrącony do więzienia, a następnie stracony – przypomina historyczka.
Męczeńska śmierć przez ścięcie, którą poniósł około 269 roku, stała się fundamentem jego kultu. Jak podkreśla ks. Wojnarowski, do świętego można zwracać się nie tylko w sprawach sercowych.
To nie tylko patron zakochanych, ale także lekarz. Patron chorych na epilepsję i cierpiących, więc także i w tych sytuacjach można zwracać się o jego stawiennictwo – powiedział ks. prałat Wojnarowski.
Wizerunek świętego Walentego prezentowany jest w prezbiterium przemyskiej bazyliki.