RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

„Przyjechałem w Bieszczady bez niczego”. Robert Żurakowski o „najpiękniejszej decyzji w życiu”

Autor: Publikacja: Wtorek, 28 lipca (15:10)

Cztery lata temu rzucił wszystko i przyjechał w Bieszczady. Dziś mówi, że to była „najpiękniejsza i najmądrzejsza decyzja” w jego życiu. Robert Żurakowski, reżyser, filmowiec, podcaster, a przede wszystkim bieszczadnik, opowiada o swojej drodze, ludziach, których spotkał i o magii tego miejsca, która zmienia życie.

„Przyjechałem w Bieszczady bez niczego”. Robert Żurakowski o „najpiękniejszej decyzji w życiu”
Robert Żurakowski/fot. arch. Fb Roberta Żurakowskiego /materiały udostępnione
Posłuchaj: „Przyjechałem w Bieszczady bez niczego”. Z Robertem Żurakowskim rozmawia dziennikarz RMF FM Paweł Konieczny

Robert Żurakowski nie ukrywa, że jego historia to gotowy scenariusz na film. Cztery lata temu postanowił zostawić wszystko, co znał, i zamieszkać w Bieszczadach. Naprawdę zostawiłem wszystko – mówi.

Wszystko rzuciłem i przyjechałem w Bieszczady bez niczego, praktycznie z reklamówką – wspomina w rozmowie z reporterem RMF FM Pawłem Koniecznym.

Decyzja, która dla wielu mogłaby wydawać się szalona, dla niego okazała się przełomowa. To właśnie tutaj, wśród bieszczadzkich wzgórz i ludzi, odnalazł sens i spokój.

Reżyser, filmowiec, rzeźbiarz, muzyk, podcaster – lista zajęć Roberta Żurakowskiego jest długa. Jednak sam o sobie mówi przede wszystkim: „bieszczadnik – to jest dla mnie najważniejsze”. Choć w Bieszczadach mieszka stosunkowo krótko, czuje się tu jak u siebie. Jego działalność artystyczna i społeczna zyskała uznanie lokalnej społeczności, a on sam stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców regionu.

Dla wielu Bieszczady to przede wszystkim dzikie połoniny, malownicze widoki i niepowtarzalna przyroda. Jednak dla Roberta Żurakowskiego to coś znacznie więcej.

Dla mnie Bieszczady – wszędzie to podkreślam – to nie góry, to nie widoki, to nie piękno przyrody... Bieszczady dla mnie to zupełnie coś innego. To jest w pewnym sensie magia. Magia, która chyba pozwoliła mi na nowo żyć – wyznaje.

Bieszczady to ludzie

Spotkania z mieszkańcami Bieszczadów stały się dla Roberta źródłem inspiracji i siły.

Ludzie, których ja tutaj spotkałem, których po prostu zacząłem poznawać... zacząłem tak naprawdę dzięki tym ludziom chyba odkrywać to, jakie to moje życie było beznadziejne. Tamto życie… – mówi.

Rozmowy z bieszczadnikami, zarówno tymi „z krwi i kości”, jak i nowo przybyłymi, pozwoliły mu spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy. Każda historia, każda opowieść to dla niego nowe doświadczenie, które zmienia i wzbogaca.

Życie w Bieszczadach przyniosło Robertowi nie tylko radość, ale i trudne chwile. Niedawno, w dniu swoich urodzin, usłyszał diagnozę – poważna choroba nowotworowa.

Nie wiem, ile pożyję, nie wiem, ile jeszcze mi zostało czasu, ile zdążę tego wszystkiego zrobić. Ale jest to dla mnie bardzo ważne, bo zrozumiałem, że w tym dniu tych moich urodzin ja znowu się na nowo urodziłem – przyznaje.

Wsparcie, jakie otrzymał od lokalnej społeczności, okazało się bezcenne. Poczuć taką siłę tych wszystkich tutaj ludzi, że są z tobą, że cię wspierają, wiedząc, jaka moja też i trudna jest sytuacja, to jest najpiękniejsze, co człowieka może spotkać – podkreśla.

„Bieszczadzki Oscar” – nagroda za bycie „stąd”

Wśród licznych wyróżnień, jakie otrzymał, jedno ma dla niego szczególne znaczenie – statuetka Bieszczadzkiego Zakapiora, przyznawana podczas Zlotu Leśnych Ludzi.

To dla mnie największa nagroda, jaką mogłem w życiu dostać. Nawet powiedziałem kiedyś, że gdybym dostał prawdziwego Oscara za jakiś film, nigdy on by nie był dla mnie ważny, jak ta nagroda, którą dostałem właśnie w tym roku – mówi.

To nie tylko docenienie jego pracy, ale przede wszystkim dowód na to, że został zaakceptowany i przyjęty do grona „swoich”.

Jednym z najważniejszych projektów Roberta jest podcast „Lustrzane Odbicie”. To nie są zwykłe wywiady – to szczere, głębokie rozmowy z ludźmi, którzy kochają Bieszczady.

Każdy, z kim rozmawiam... to jest zupełnie inna historia, inny człowiek, inne odczucie i inna wrażliwość – podkreśla.

Podcasty stały się przestrzenią, gdzie nie ma miejsca na pośpiech czy sensację. Liczą się emocje, autentyczność i wzajemne zrozumienie. Nie ma, że ktoś był najważniejszy. Każda rozmowa to jest zupełnie inna historia – mówi.

Magia Bieszczadów – każdy widzi ją inaczej

Robert Żurakowski podkreśla, że magia Bieszczadów jest nieuchwytna i niepowtarzalna. To jest coś, co każdy indywidualnie musi przeżyć, inaczej odebrać. To jest chyba ta prawdziwa magia tych Bieszczadów, którą każdy inaczej czuje – przyznaje.

Jego celem jest nie tylko czerpać z tego miejsca, ale także coś mu dać – zostawić po sobie ślad, który pozwoli innym spojrzeć na Bieszczady z nowej perspektywy.


Źródło: RMF FM
Tagi: Bieszczady
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: