Proces w sprawie podwójnego morderstwa w Pleszewie rozpoczął się w poniedziałek. Na ławie oskarżonych zasiadło siedmiu mężczyzn. Sześciu z nich to młodzi ludzie, którzy nie mieli żadnego motywu; to jest najbardziej szokujące - powiedział prokurator Jarosław Górnaś z Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp.

REKLAMA

Sześciu oskarżonym grozi nie mniej niż 12 lat więzienia do dożywocia włącznie. Wśród oskarżonych jest 17-latek, który w momencie morderstwa miał 16 lat. Zgodnie z decyzją sądu odpowiada za swój czyn jako dorosły.

Oskarżeni przyznali się do winy

Prokurator Jarosław Górnaś z ostrowskiej prokuratury okręgowej powiedział, że wszyscy oskarżeni przyznali się do winy i opisali cały przebieg zdarzenia.

Najbardziej szokujące jest to, dlaczego do tego doszło, bo prawdę mówiąc, przynajmniej ci młodzi ludzie nie mieli absolutnie żadnego motywu, żeby dokonać takiej zbrodni. Nie kierowały nimi żadne motywy finansowe, nikt im nie obiecywał niczego za pomoc w zabójstwie. Nie wiem, czy potraktowali to jak przygodę - powiedział oskarżyciel.

Przed Sądem Okręgowym w Kaliszu złożył wyjaśnienia tylko 41-letni, najstarszy z oskarżonych, który miał zlecić zabójstwo synowi oraz jego kolegom. Przyznał się do zarzutu zabójstwa. Twierdził, że postanowił zaatakować byłych wspólników, bo jeden z nich nastraszył go.

Wspólnik powiedział mi, że mam dać sobie spokój ze spółką, bo coś mi się może stać. Wystraszyłem się, bo opowiadał, że ma w półświatku poznańskim bardzo dobre znajomości. Bałem się, że mogą skrzywdzić naszą rodzinę - wyjaśnił i potwierdził w sądzie zeznania złożone wcześniej w prokuraturze.

We wtorek dalszy ciąg procesu.

Awantura między wspólnikami

Do zbrodni doszło 13 lutego ub. roku w wielkopolskim Pleszewie. Tego dnia w biurze firmy, zajmującej się handlem basenami, spotkali się trzej wspólnicy w wieku 35, 41 i 51 lat. Powodem spotkania miały być rozliczenia finansowe, dotyczące przekazania udziałów w spółce 41-latkowi. Mężczyźni odmówili przekazania firmy, w wyniku czego doszło między nimi do awantury.

41-latkowi pomogło pięciu napastników w wieku od 16 do 22 lat, którzy wcześniej ukryli się w jednym z sąsiednich pomieszczeń. Pokrzywdzonym zadali m.in. liczne uderzenia wkrętakiem w okolice klatki piersiowej, co doprowadziło do ich śmierci.

Na miejscu zdarzenia zginęli 35-latek i 51-latek. Kilkanaście godzin później okazało się, że 41-letni mężczyzna, który według wstępnych ustaleń policji także miał być ofiarą napadu, stał się głównym z podejrzanych. Wśród napastników był jego 18-letni syn i koledzy syna w wieku od 16 do 22 lat.

Działania ze szczególnym okrucieństwem

Zatrzymania podejrzanych rozpoczęto już w nocy w miejscach ich zamieszkania.

Podczas przeprowadzonego śledztwa okazało się, że planowali zakopać ofiary napaści w lesie. Mieli przygotowane worki i łopaty.

Charakter obrażeń i premedytacja sprawców spowodowały przyjęcie przez prokuratora, że były to działania ze szczególnym okrucieństwem, a także w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie.

W ramach pozostałych ustaleń dwie osoby zostały oskarżone o udział w obrocie znacznymi ilościami środków odurzających w postaci 6 kilogramów metamfetaminy oraz kradzieży samochodu i pieniędzy - 5 tys. zł. Jedna z osób została oskarżona o niezawiadomienie organów ścigania o planowanym zabójstwie.