Do zdarzenia doszło 15 lipca. Właściciel Audi zawiadomił policję, że we wlewie paliwa zauważył podejrzane urządzenie z przewodami. Na miejsce skierowano specjalistów, którzy przy użyciu policyjnego drona sprawdzili pojazd, a następnie zabezpieczyli znalezisko.
Ekspertyzy wykazały, że było to własnoręcznie wykonane urządzenie zapalające wyposażone w zdalny zapalnik oraz niewielką ilość materiału pirotechnicznego. Zdaniem śledczych jego umieszczenie w baku paliwa mogło stworzyć realne zagrożenie dla życia i zdrowia osób znajdujących się w pobliżu.
Policja przeanalizowała monitoring i przesłuchała świadków. W efekcie 30 lipca zatrzymano właściciela samochodu. Podczas przeszukania jego mieszkania znaleziono substancje i elementy, które – według śledczych – mogły służyć do skonstruowania podobnego urządzenia.
Jerzy B. usłyszał zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wybuchu, składania fałszywych zeznań oraz tworzenia fałszywych dowodów. W trakcie przesłuchania odmówił składania wyjaśnień.