Prokuratura Rejonowa w Dębicy wszczęła śledztwo w sprawie śmierci 32-letniej kobiety, która zgłosiła się w miejscowym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Przebywała tam kilka godzin, po czym podjęto decyzję o jej transporcie do szpitala w Rzeszowie. Pacjentka zmarła w karetce. W szpitalu powołano specjalny zespół, który ma ustalić, czy świadczenia zdrowotne zostały udzielone zgodnie z zasadami sztuki lekarskiej i obowiązującymi procedurami medycznymi. Dyrekcja lecznicy apeluje o powstrzymanie się od niesprawiedliwych osądów.

REKLAMA

W poniedziałek przed Starostwem Powiatowym w Dębicy ma odbyć się pikieta. Jej organizatorzy chcą zaprotestować, jak mówią, przeciwko temu, co dzieje się na dębickim SOR.

Prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku narażenia na utratę zdrowia i życia, nieumyślnego spowodowania śmierci oraz zaniedbań. Śledczy biorą pod uwagę zarówno SOR w Dębicy, jak i pogotowie ratunkowe - powiedział reporterowi RMF Krzysztofowi Kotowi szef dębickiej Prokuratury Rejonowej prokurator Jacek Żak. Zabezpieczone zostały dokumentacja medyczna i nagrania z monitoringu. Trwa ich analiza.

Prokuratorzy czekają teraz na pisemny raport z sekcji zwłok kobiety. Wstępna opinia mówi, że przyczyną śmierci był zawał serca. Z doświadczenia wiemy, że na opinię biegłych trzeba czekać często kilka miesięcy - mówi prokurator Żak.

Na razie śledztwo tyczy się w sprawie. Nikomu nie postawiono zarzutów.

W wydanym w poniedziałek oświadczeniu dyrekcja szpitala napisała, że początkowo chciała wstrzymać się z wszelkimi komentarzami do czasu wyjaśnienia sprawy przez prokuraturę, ale nieprawdziwe fakty powielane m. in. w mediach społecznościowych i jednostronne pokazywanie problemu sprawiły, że zdecydowano się na zabranie głosu.

"Zmarła młoda kobieta, żona i matka. Jest to niewyobrażalna tragedia. Dlatego przede wszystkim składamy wyrazy współczucia rodzinie zmarłej" - napisano w oświadczeniu.

Szpital poinformował, że w celu wyjaśnienia przyczyn i okoliczności zgonu w pełni współpracuje z organami ścigania, które badają sprawę, a prokuratura otrzymała dokumentację medyczną pacjentki i na bieżąco otrzymuje informacje i wyjaśnienia. W samej lecznicy został powołany specjalny zespół, który ma ustalić, czy sposób udzielania świadczeń zdrowotnych był zgodny z zasadami sztuki lekarskiej i obowiązującymi procedurami medycznymi.

"Nie mogąc ujawnić szczegółów związanych ze stanem zdrowia pacjentki, możemy jedynie wskazać, że z ustaleń zespołu wynika, iż pacjentka została przyjęta do SOR z zachowaniem procedur postępowania i przez cały czas pobytu w oddziale miała wykonywane badania diagnostyczne oraz była leczona adekwatnie do zgłaszanych przez chorą dolegliwości" - podkreśla szpital. "Po postawieniu ostatecznej diagnozy i konsultacji kardiochirurgicznej niezwłocznie zorganizowano transport do kliniki kardiochirurgicznej w Rzeszowie" - poinformowała dyrekcja placówki, wskazując, że zaprzecza to wersji przedstawianej w mediach, że "pacjentka leżała w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, nikt się nią nie interesował i nic się nie działo".

Według dyrekcji szpitala "niegodziwością jest żerowanie na tej tragedii przez osoby postronne", a nazywanie lekarzy "dębickiego szpitala "mordercami" jest sianiem mowy nienawiści, godzącym w dobre imię placówki i naruszającym dobra osobiste personelu". Szpital sprzeciwia się takim zachowaniom i apeluje o powstrzymanie się od niesprawiedliwych osądów do czasu przekazania opinii publicznej ustaleń prokuratury.