W nocy ze środy na czwartek, w związku z atakiem Rosji na Ukrainę, w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt latający. Choć dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec wielozadaniowy F-16, to obiekt zniknął z radaru. Finalnie upadł na terenie niezabudowanym koło miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim.
Premier Donald Tusk poinformował, że polska przestrzeń powietrzna została naruszona prawdopodobnie przez rosyjski pocisk Ch-101. Podkreślił jednak, że informacja ta wymaga jeszcze sprawdzenia. Z kolei wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz dodał, że jeden pocisk przekroczył polską przestrzeń powietrzną, a drugi był blisko, ale zawrócił przed granicą.
Co najważniejsze, nikomu nic się nie stało. Nie ma też informacji o stratach materialnych.
Prokuratura potwierdza: W Tarnawie-Kolonii spadła rakieta
W czwartek, na popołudniowym briefingu prasowym, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie prok. Marcin Kozak potwierdził, że w Tarnawie-Kolonii spadła rakieta.
Wiemy na pewno, że mamy do czynienia z rakietą - nie z dronem, nie z żadnym Geraniem, tylko z rakietą. Najprawdopodobniej jest to rakieta o oznaczeniach Ch-101. Zawierała ona materiał wybuchowy w znacznej ilości - powiedział.
W późniejszym wpisie na platformie X premier Donald Tusk również przekazał, że „pocisk był uzbrojony”. „Minionej nocy, podczas zmasowanego ataku rakietowego na Ukrainę, jeden z pocisków manewrujących Ch-101 naruszył polską przestrzeń powietrzną i spadł 50 km od Lublina. Pocisk był uzbrojony. Z dużym prawdopodobieństwem był rosyjski. Chciałbym podziękować wszystkim przywódcom UE i NATO za solidarność oraz gotowość do pomocy” - napisał szef polskiego rządu.
Pomoże ekspert z Ukrainy
W czwartek wieczorem prokuratorzy zakończyli swoje czynności w Tarnawie-Kolonii. Prok. Marcin Kozak poinformował, że lej po pocisku o średnicy 10 metrów i głębokości 5 metrów został zasypany, a teren przekazany właścicielowi.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie podsumował, że podczas czwartkowych czynności żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej przeczesali teren o powierzchni około trzech kilometrów kwadratowych, „znajdując liczne szczątki rakiety, w tym elementy napędu”.
Na piątek zaplanowano dalsze czynności procesowe, w szczególności oględziny szczątków rakiety w pomieszczeniach Żandarmerii Wojskowej. W pracach uczestniczyć będzie ekspert z Ukrainy, który ma pomóc polskim służbom w zidentyfikowaniu znalezionego obiektu.
Śledztwo Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzone jest w kierunku naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej i sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym.
