Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysyła w ostatnim czasie wiele alertów do mieszkańców przygranicznych terenów dotyczących rosyjskich ataków na Ukrainę. Ci jednak mówią, że same SMS-y ostrzegawcze nie odpowiadają na najważniejsze pytanie: co dzieje się w ich bezpośrednim sąsiedztwie?
Do tego niepokój potęgują odgłosy wojskowych samolotów - mieszkańcy przyznają, że nie wiedzą, czy słyszane w nocy lub nad ranem dźwięki mają związek z sytuacją za wschodnią granicą Polski, czy z czymś innym.
Jeżeli SMS-y przychodzą o trzeciej czy o czwartej nad ranem, to 90 proc. ich adresatów śpi, czyta je przy śniadaniu. Ja akurat nie słyszałem, ale brat i dziadek słyszeli. No, ale też nie mamy informacji, co to było - mówi jeden z mieszkańców Szczecyna w rozmowie z reporterką RMF FM Magdaleną Grajnert.
Inny mieszkaniec zwraca uwagę, że komunikaty są dla niego zbyt ogólne.
Piszą tylko o Ukrainie, to nikogo to nie wzrusza do końca – mówi.
Coraz częstsze alerty RCB
W niedzielę po godz. 4 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o operowaniu lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. Miało to związek z aktywnością rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych, które wykonywały uderzenia na terytorium Ukrainy.
W związku z zagrożeniem do mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia rozesłano alerty RCB. Kolejny komunikat, skierowany do mieszkańców sześciu powiatów w województwie lubelskim, przez kilkadziesiąt minut ostrzegał przed zagrożeniem atakiem z powietrza. W tych powiatach uruchomiono również syreny alarmowe.
Nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Jeden z rosyjskich bezzałogowców uderzył tuż przy granicy z Polską. Dron zaatakował również pociąg relacji Kijów-Warszawa.
Premier Donald Tusk podczas odprawy w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa powiedział, że „najbliższe tygodnie i miesiące to będzie okres bardzo wzmożonych akcji ze strony rosyjskiej”. Nie możemy wykluczyć, że ta eskalacja będzie dotyczyła także naszego terytorium - dodał.