Policjanci otrzymali zgłoszenie o nietypowym zachowaniu klienta na stacji benzynowej przy ulicy Tuwima. Mężczyzna zatankował paliwo do butelki, zakręcił ją i chciał odjechać ze stacji taksówką. Kierowca nie chciał go jednak wpuścić do pojazdu, dlatego 25-latek odstawił szklany pojemnik do kosza przeznaczonego do segregacji odpadów. Mundurowi podkreślają, że w jego wlewie znajdował się kawałek materiału częściowo nasączony łatwopalną cieczą.
Funkcjonariuszom, którzy zajmowali się sprawą, szybko udało się ustalić, że do podobnej sytuacji doszło dzień wcześniej, około 3:40, na innej stacji. Mężczyznę udało się złapać 25 września. Usłyszał zarzut dotyczący narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi mu kara do 3 lat więzienia. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na dwa miesiące.
Policja przypomina, że wytwarzanie koktajli Mołotowa jest wyjątkowo niebezpieczne, bo benzyna i inne paliwa szybko parują. Wystarczy iskra, by doszło do eksplozji samych oparów.