Po tragicznym wypadku na autostradzie A4, w którym zginął młody strażak, jego koledzy z OSP Balice uruchomili zbiórkę funduszy dla rodziny. Mężczyzna osierocił czwórkę dzieci. Jego żona, ranna w tym samym wypadku, walczy o zdrowie w szpitalu.

REKLAMA

Zbiórkę na portalu siepomaga.pl prowadzi Stowarzyszenie #Strażacy Małopolska.

Wiemy, jak ciężko będzie rodzinie samodzielnie podnieść się po tej tragedii i każde środki zostaną dobrze wykorzystane - piszą strażacy. Dziękujemy Wam za okazane wsparcie, każda, nawet najmniejsza wpłata jest ważna, bo #wJEDNOŚCIsiła i w taki sposób możemy wymiernie odwdzięczyć się Magdzie, jej dzieciom, ale i śp. dh Andrzejowi za bezinteresowne niesienie pomocy - podkreślają.

Zginął młody strażak ochotnik

Wojewoda małopolski Łukasz Kmita wystąpił do premiera Mateusza Morawickiego o przyznanie rent najbliższym.

Wszyscy w Małopolsce jesteśmy pogrążeni w smutku, bo stała się rzecz wyjątkowo przykra - powiedział reporterowi RMF FM wojewoda małopolski Łukasz Kmita.

Chcę złożyć z serca płynące kondolencje wszystkim bliskim. Zginął młody strażak ochotnik, na co dzień listonosz, człowiek który potrafił nie tylko pracować na rzecz innych, ale też w wolnym czasie dawał z siebie wszystko, był gotowy nieść pomoc i nawet w nocy jechać na akcję ratunkową
- podkreślił.

Kmita mówił, że rozmawiał z prezesem Poczty Polskiej o objęciu rodziny pomocą i takie wsparcie ma ona otrzymać. Wojewoda chce także wystąpić do prezydenta RP o pośmiertne odznaczenie młodego strażaka, by choćby w ten sposób uhonorować jego ofiarną postawę.

Tragiczny wypadek na A4

Do wypadku doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. Strażacy z OSP w Balicach zostali wezwani na autostradę A4 do kolizji z udziałem łosia. Zwierzę miało dostać się za ogrodzenie autostrady i przebiegając przez jezdnię, uderzyło w nadjeżdżający SUV marki BMW. Kierująca pojazdem kobieta nie doznała obrażeń, mimo że w aucie rozbita została przednia szyba.

Na miejsce zdarzenia podjechał wóz strażacki. Zatrzymał się na drugiej nitce autostrady. Trzech strażaków: dwóch mężczyzn i kobieta, musiało przejść przez barierki oddzielające jezdnię i dojść do miejsca zdarzenia, by zabezpieczyć teren i ustawić znaki ostrzegawcze.

Wóz bojowy miał dojechać do najbliższego zjazdu, by wrócić na miejsce zdarzenia.

Było mglisto, a widoczność ograniczona

W momencie wypadku była gęsta mgła, a widoczność - znacznie ograniczona. Dodajmy, że do kolizji z łosiem doszło w miejscu, gdzie nie ma zjazdu, kilka kilometrów przed bramkami w Balicach. Ten fragment nie jest oświetlony.

Gdy strażacy zaczęli zabezpieczać miejsce zdarzenia, nadjechał samochód osobowy marki Mazda. Auto zaczęło hamować. Za osobówką jechał samochód dostawczy marki Iveco. Niestety, kierowca nie zdążył wyhamować i by uniknąć zderzenie ze znajdującym się przed nim autem osobowym zjechał na pas awaryjny i pobocze autostrady, uderzając tym samym w znajdujących się tam wówczas strażaków.

Żona strażaka walczy o zdrowie w szpitalu

Mimo reanimacji nie udało się uratować 38- letniego strażaka. Jego żona, która razem z nim uczestniczyła w akcji, przebywa w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Trzeci strażak, który doznał najmniejszych obrażeń, jest już w domu.

Strażak, który zginął w wypadku na autostradzie, osierocił czwórkę dzieci w wieku 17,14, 10 i 5 lat.

Dziś zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym ma usłyszeć 21-letni obywatel Węgier, który prowadził auto dostawcze.

Wojewoda czeka na wyjaśnienia od spółki Stalexport zarządzającej tym odcinkiem autostrady A4, jak to możliwe, że na autostradzie, która jest ogrodzona, znalazł się łoś. Służby także będą badać tę sprawę.