W 16. rocznicę katastrofy smoleńskiej w katedrze na Wawelu kardynał Grzegorz Ryś odprawił uroczystą mszę. "Spadła na nas noc, ból, dramat, niedowierzanie" – mówił metropolita krakowski, podkreślając, że mimo różnic i napięć, "jest możliwa jedność". Wspólna modlitwa, pamięć o ofiarach i apel o narodowe pojednanie – tak Kraków uczcił pamięć 96 osób, które zginęły pod Smoleńskiem.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
10 kwietnia 2010 roku to data, która na zawsze zapisała się w historii Polski. Katastrofa samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem, w której zginęło 96 osób - w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski oraz przedstawiciele najważniejszych instytucji państwowych i dowódcy Wojska Polskiego - na zawsze zmieniła oblicze naszego kraju. Dziś, 16 lat później, w katedrze na Wawelu, miejscu spoczynku pary prezydenckiej, odbyła się uroczysta msza święta upamiętniająca tę tragedię.
Już na początku liturgii metropolita krakowski kardynał Grzegorz Ryś przypomniał, że dokładnie 16 lat temu, tuż po tragicznej informacji o katastrofie, w tej samej katedrze natychmiast odprawiono mszę świętą, której przewodniczył śp. bp Tadeusz Pieronek.
To jest pewnie jedyna właściwa reakcja na takie wydarzenia, bo nie sposób je przeżywać inaczej, jak tylko w spotkaniu z Jezusem Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Więc także i dzisiaj, po 16 latach, odprawiamy tu Eucharystię, modląc się za wszystkich, którzy wtedy zginęli, w szczególności za śp. pana prezydenta i jego małżonkę. Modlimy się także za Polskę, bo pewnie wszyscy jesteśmy przekonani co do tego, że każda z tych osób, które wtedy zginęły, chciałaby takiej naszej modlitwy w intencji ojczyzny - mówił kard. Ryś.
W swojej homilii hierarcha nawiązał do odczytanej podczas liturgii ewangelii o cudownym połowie ryb, podkreślając, że spotkanie z Jezusem zmartwychwstałym zawsze zaczyna się od nocy.
16 lat temu też wszyscy mieliśmy poczucie, że znaleźliśmy się naraz w środku nocy, dramatycznej nocy. Spadła na nas noc, ból, dramat, niedowierzanie, wyczekiwanie na nowe wiadomości, jakieś przerażenie co będzie - wspominał kardynał.
Kard. Ryś nie pozostawił zgromadzonych jedynie z poczuciem straty. Mimo że noc nadal panuje, to Jezus zmartwychwstały już stoi na brzegu, już jest. On jest wielką nadzieją i obietnicą dla nas. On jest i okaże się mocny - mówił, wskazując na duchowe światło, które może prowadzić przez najciemniejsze chwile.
Wyjątkowo mocno wybrzmiał także apel o jedność, tak bardzo potrzebną w dzisiejszym, często podzielonym społeczeństwie. Jest możliwa jedność przy wszystkich różnicach, przy wszystkich napięciach (...). Pan zawsze gromadzi i ma w sobie tyle mocy, żeby sieć pełna wielkich, bardzo różnych, mocnych, w różne kierunki dążących ryb, pozostała jednością (...). Ja chcę przy tej Eucharystii ten zachwyt uczynić też marzeniem nie tylko moim, ale także waszym, które się odnosi do naszej ojczyzny, naszego społeczeństwa, do naszego narodu - apelował kardynał Ryś do wiernych zgromadzonych w katedrze.
Podczas nabożeństwa wyczytano nazwiska wszystkich 96 ofiar katastrofy smoleńskiej. Po zakończeniu liturgii, przy grobie pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich, złożono kwiaty, oddając hołd tym, którzy zginęli w drodze na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.
W krypcie katedry na Wawelu, gdzie spoczywają Lech i Maria Kaczyńscy, znajduje się także tablica ku czci wszystkich ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku, z łacińską sentencją "Corpora dormiunt, vigilant animae" - "Ciała śpią, dusze czuwają".