Wraki rowerów przypiętych do lamp czy stojaków rowerowych w Krakowie nie będą dłużej zajmować miejsca. Miejskie służby wraz ze strażą miejską, Miejskim Przedsiębiorstwem Oczyszczania i Zarządem Dróg Miasta Krakowa usuwają stare, zardzewiałe i zdekompletowane rowery.

REKLAMA

Przygotowano specjalne naklejki, które przyklejono na takie wraki najpierw w centrum miasta. Specjalne naklejki z prośbą o usunięcie takich wraków przez właścicieli naklejano na dwa tygodnie. Jeżeli po dwóch tygodniach wraki nie zniknęły, zostały zabrane przez miejskie służby.

W jaki sposób usuwano wraki rowerów?

Używać trzeba było specjalnych narzędzi, ponieważ część wraków nadal była przypięta np. do latarni łańcuchami. Wszystkie wraki zostały usuwane także w obecności strażników miejskich.

Wyraźnie widać ze były to stare, zardzewiałe rowery bez kół. Ale by stać na starzy prawa strażnicy byli po to by zweryfikować czy minął dwutygodniowy termin zabrania wraków po naklejeniu naklejki. Pierwszego dnia akcji udało się zebrać dziesięć wraków. Naklejki są jednak na wielu więcej, ale musimy poczekać te dwa tygodnie. Na razie zajmuje się obszarem w centrum, ale systematycznie będziemy się przesuwać na inne obszary miasta - mówi Marek Anioł z krakowskiej straży miejskiej

O starych wrakach strażników miejskich informowali m.in. mieszkańcy, którzy alarmowali, że stare wraki mogą stanowić zagrożenie, np. z powodów wystających metalowych części. Zajmują też miejsce na przypięcie innych rowerów. Każdy rower, który zostanie oznaczony specjalną naklejką, zostanie usunięty po dwóch tygodniach.

Co stanie się z wrakami rowerów?

Wraki rowerowe trafiają do Lamusowni MPO w Krakowie.

Kiedy minął termin, kiedy te rowery nie zostały zabrane z miejsc, w których były przymocowane, nikt się po nie zgłosił po dwóch tygodniach od oznaczenia, te rowery trafią tutaj i staną się płynnym metalem - mówi Piotr Odorczuk z krakowskiego MPO.

Cześć z nim z tych wraków, musiała stać w pewnych miejscach lata, zajmując miejsca parkowania innym rowerom. Zarządca drogi selekcjonuje te rowery które stają tam długo i nikt się po nie zgłasza i przykleja naklejki, straż miejska ma pieczę nad tą procedurą, my sami takich decyzji nie podejmujemy. Będziemy chcieli takim rowerom nadać teraz drugie życie. Zgłoszeń mamy bardzo wiele i wciąż wpływają nowe
- dodaje Odorczuk.