Feminatywy budzą wciąż dużo emocji. W Krakowie można oglądać wystawę kolaży ilustrujących żeńskie nazwy zawodów, funkcji i godności. Inspiracją były zmiany dokonane w 2021 roku w statucie Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Otworzyły one możliwość wprowadzenia do przestrzeni akademickiej nazw żeńskich. Sytuacja ta pociągnęła za sobą konieczność stworzenia słowniczka, który stałby się pomocny w praktyce.

REKLAMA

W Domu Utopii w Nowej Hucie w Krakowie można oglądać wystawę kolaży ilustrujących niezwykłą książkę. "Feminatywy w Akademii. Słowniczek". Wydawcą słowniczka jest Dom Utopii - Międzynarodowe Centrum Empatii / Teatr Łaźnia Nowa, we współpracy z ASP im. Jana Matejki w Krakowie.

/ Marlena Chudzio / RMF24
/ Marlena Chudzio / RMF24
/ Marlena Chudzio / RMF24
/ Marlena Chudzio / RMF24
/ Marlena Chudzio / RMF24
/ Marlena Chudzio / RMF24
/ Marlena Chudzio / RMF24
/ Marlena Chudzio / RMF24
/ Marlena Chudzio / RMF24
/ Marlena Chudzio / RMF24

Książka zawiera zbiór feminatywów i ich definicji wybranych w większości ze Słownika nazw żeńskich polszczyzny, przygotowanego w 2015 roku przez zespół wrocławskich lingwistek z Uniwersytetu Wrocławskiego, Zakładu Współczesnego Języka Polskiego, czyli Agnieszkę Małochę-Krupę, Katarzynę Hołojdę, Patrycję Krysiak i Martę Śleziak. Dodatkowo w publikacji można znaleźć nowe artykuły hasłowe, zebrane w drodze konsultacji, a także obserwacji tak dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości nazewniczej, która obfituje w liczne innowacje językowe.

Kwestia językowa czy poprawność polityczna?

Feminatywy to żeńskie formy gramatyczne nazw zawodów i funkcji. Od kilku lat w przestrzeni publicznej możemy znaleźć jej zagorzałych zwolenników jak i przeciwników. Niektóre feminatywy nie budzą wątpliwości. Te, które są rzadziej stosowane , jak "premiera, prezydentka, gościni" nadal budzą duże emocje.

Dla jednych to normalne, że język żyje, inni takie przemiany wiążą z polityką. To opinie zapytanych przez nas krakowian:

Te, które weszły naturalnie do języka polskiego - kierownik, kierowniczka - to się przyjęły. Natomiast sztuczne i czasami śmieszne jest wprowadzenie na siłę tych słów. Kłuje w uszy.

To jest jakaś dyskryminacja. Forma żeńska jest objawem szacunku.

To nie jest jakieś znaczące bardzo, podkreśla rolę zawodu i mówi o powadze całego stanowiska. Premiera, prezydentka brzmi trochę śmiesznie.

Kolaże ilustrujące publikację "Feminatywy w Akademii. Słowniczek" można oglądać w Domu Utopii w Nowej Hucie.