RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Zabójstwo Iwony Cygan. Sąd ogłosił wyrok

Opracowanie: Publikacja: Piątek, 31 lipca (09:57) Aktualizacja: Piątek, 31 lipca (14:03)

Sąd Okręgowy w Rzeszowie ogłosił wyrok w trwającym ponad osiem lat procesie dotyczącym głośnego zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan, do którego doszło w 1998 r. w Szczucinie (woj. małopolskie). Wszyscy oskarżeni - w tym 14 emerytowanych i byłych funkcjonariuszy policji - zostali uniewinnieni. Decyzja nie jest prawomocna.

Zabójstwo Iwony Cygan. Sąd ogłosił wyrok
Nagrobek Iwony Cygan (autor zdjęcia: Paweł Topolski) /PAP

Do zabójstwa 17-latki doszło w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 r. Ciało znalazł następnego dnia przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej przypadkowy świadek. Z sekcji zwłok wynikało, że dziewczyna została uduszona, sprawcy upozorowali napaść seksualną. Oskarżonych w tej sprawie zostało 17 osób, w tym 14 emerytowanych i byłych funkcjonariuszy policji. Głównym oskarżonym był Paweł K., któremu prokuratura postawiła zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Jego ojciec – Józef K. odpowiada za współsprawstwo. Wśród oskarżonych jest także koleżanka zamordowanej - Renata G.-D., której zarzucono utrudnianie postępowania karnego i składanie fałszywych zeznań.

Jakie było uzasadnienie wyroku?

Ogłoszenie wyroku wywołało ogromne emocje u obecnych na sali sądowej bliskich ofiary – siostry i ojca, któremu trzeba było udzielić pomocy medycznej.

W ustnym uzasadnieniu sędzia przewodniczący składu orzekającego Mariusz Sztorc przypomniał, że zginęła 17-letnia dziewczyna, „właściwie jeszcze dziecko”, a „okrucieństwo czynu przeraża” od tylu lat, wywołuje pytanie o sprawców i ich motywy.

Zwrócił uwagę, że od chwili zabójstwa do czasu wniesienia aktu oskarżenia sprawie towarzyszył przedprocesowy rozgłos, nadany przede wszystkim przez media, „który doprowadził do tego, że opinia publiczna niemalże zapomniała o zasadzie domniemania niewinności”.

Sąd o tym zapomnieć nie mógł. Jeżeli postępowanie było długotrwałe, to wynikało to z podporządkowania tej zasadzie czynności sądu po to, aby sprawcy zostali ukarani, a osoby niewinne nie poniosły odpowiedzialności – zaznaczył sędzia przewodniczący Sztorc.

Przypomniał, że w sprawie przeanalizowano około 200 tomów akt jawnych oraz niejawnych, wyznaczono na rozpoznanie sprawy ponad 200 dni, przesłuchano 204 świadków jawnych i 32 świadków anonimowych, a przesłuchanie każdego świadka trwało bardzo długo, nieraz kilka godzin, których także sąd (zgodnie z uprawnieniami) dopytywał o szczegóły.

Świadkowie odpowiadali na wiele pytań. Stąd też tak długi może czas rozpoznawania, procedowania w tej sprawie, ale tego wymagała procesowa rzetelność, by każdy dowód mógł być przeprowadzony jak najdokładniej – powiedział sędzia Sztorc.

Zauważył, że wyjaśnienia wymagały nie tylko okoliczności zbrodni, wykazanie lub zaprzeczenie winy jej sprawców, ale także powodów, dla których przez wiele lat nie doszło do wykrycia sprawców i kto ewentualnie ponosi za to odpowiedzialność.

Wyniki przewodu sądowego nie wykazały ponad wszelką wątpliwość - te słowa chcę podkreślić: ponad wszelką wątpliwość, że oskarżeni (…) dopuścili się zarzucanych im aktem oskarżenia czynów – podkreślił sędzia.

Zwrócił uwagę, że właśnie do takiego (ponad wszelką wątpliwość) wyjaśnienia sprawy zobowiązuje sąd m.in. Kodeks postępowania karnego, czy prawo międzynarodowe.  Wtedy dopiero, kiedy takich wątpliwości nie ma, można decydować o winie. Tu takie wątpliwości nie zostały usunięte, nie pojawiły się też dowody na sprawstwo i winę oskarżonych – zaznaczył przewodniczący składu orzekającego.

Wskazywał, że na miejscu zbrodni nie wyodrębniono śladów DNA, odcisku palca czy żadnego przedmiotu, a zeznania świadków oskarżenia są sprzeczne z materiałem dowodowym i są niespójne natomiast wszyscy kluczowi świadkowie nie żyją.

Na zakończenie sędzia zauważył, że ustalenia w procesie, zgromadzony materiał dowodowy, zeznania świadków, „nie pozwalają na podzielenie przekonania o sprawstwie i winie osób, które zasiadły na ławie oskarżonych”. Wyraził żal, że podstawowe pytanie w tej sprawie: kto i dlaczego zabił Iwonę Cygan pozostają otwarte, a jej rodzina pozostaje w żalu i cierpieniu po stracie bliskiej osoby.

W tej sytuacji, gdy nie daje się stwierdzić winy ponad wszelką wątpliwość z braku dowodów, powinnością sądu było wydanie wyroku uniewinniającego – zaznaczył.

 

Przełamana „zmowa milczenia”

Akt oskarżenia w sprawie zabójstwa Iwony Cygan został sporządzony po ponad 19 latach od zabójstwa. Wcześniej śledztwo zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Postępowanie wznowiono i kontynuował je zamiejscowy krakowski wydział Prokuratury Krajowej wraz z policjantami ze specjalnej grupy, zajmującej się niewyjaśnionymi zbrodniami sprzed lat - Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Zatrzymania podejrzanych zaczęły się po przełamaniu przez śledczych „zmowy milczenia” w grudniu 2016 r.

Zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem prokuratura postawiła Pawłowi K. O współsprawstwo oskarżyła jego ojca Józefa K. Według prokuratury, Paweł K. w sierpniu 1998 r., korzystając z pomocy dwóch osób, zadał w Szczucinie swojej ofierze liczne ciosy twardym narzędziem, a następnie wywiózł ją w okolice wałów przeciwpowodziowych w Łęce Szczucińskiej i - brutalnie krępując - doprowadził do śmierci.

Podczas przesłuchania w prokuraturze Paweł K., sprowadzony 11 maja 2017 roku z Austrii na podstawie ekstradycji i aresztowany, nie przyznał się do zarzutu i skorzystał z prawa odmowy wyjaśnień, nie chciał także odpowiadać na pytania.

Wśród oskarżonych jest także koleżanka zamordowanej - Renata G.-D., której zarzucono utrudnianie postępowania karnego i składanie fałszywych zeznań.

14 funkcjonariuszom policji (emerytowanym już i byłym) prokurator zarzucił nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz poplecznictwo, czyli utrudnianie postępowania karnego.

Żadna z oskarżonych osób nie przyznała się do zarzucanych jej czynów.

Przedłużające się formalności

W grudniu 2017 r. akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Tarnowie. Wszyscy sędziowie tamtejszego wydziału karnego, dla dobra wymiaru sprawiedliwości, złożyli wnioski o wyłączenie ich z udziału w sprawie. Jak informował wówczas rzecznik SO w Tarnowie sędzia Tomasz Kozioł, jeden z oskarżonych byłych policjantów jest powiązany rodzinnie z dwójką tarnowskich sędziów - jednym sądu okręgowego i jednym sądu rejonowego.

Zastrzeżenia wobec prowadzenia sprawy w Tarnowie zgłaszała także rodzina ofiary.

Sprawa trafiła – postanowieniem Sądu Apelacyjnego w Krakowie - do rzeszowskiego sądu okręgowego, który jednak zwrócił akt oskarżenia prokuraturze w celu uzupełnienia. Chodziło o to, by część niejawna zarzutów wobec 14 oskarżonych policjantów (byłych i czynnych) została tak sformułowana, by były one jawne w całości.

Na początku lutego 2018 Sąd Apelacyjny w Rzeszowie uchylił jednak to postanowienie Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Podzielił argumentację prokuratury i uznał, że nie ma przeszkód, aby sąd okręgowy rozpoznał sprawę.

W związku ze zwrotem akt prokuraturze pełnomocnik rodziny zamordowanej Iwony Cygan złożył jednak wniosek o przekazanie sprawy do innego, równorzędnego sądu. Chcieli tego bliscy zamordowanej, ponieważ – jak argumentowali - stracili zaufanie do rzeszowskiego sądu. Ich zdaniem zniesienie klauzuli tajności z części dokumentów mogłoby doprowadzić do ujawnienia tajnych zasad pracy operacyjnej i rozpoznawczej policji.

Sprawa pozostała jednak do rozpoznania przez rzeszowski sąd okręgowy i proces ruszył w czerwcu 2018 r.

Obrońcy chcieli uniewinnienia, prokuratura dożywocia dla Pawła K.

Po prawie ośmiu latach, w marcu 2026, sąd zamknął przewód sądowy i rozpoczęły się mowy stron. Trwały one, wraz z replikami, do połowy lipca. Prokurator zażądał dla Pawła K. kary dożywotniego pozbawienia wolności, dla jego ojca - 25 lat. Wobec pozostałych oskarżonych prokurator wnioskował o kary więzienia od 2 do 6 lat.

Takich samych kar domagał się pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych, czyli rodziny zamordowanej Iwony. Obrońcy wnieśli o uniewinnienia swoich klientów.

W międzyczasie prokurator złożył wniosek o wznowienie przewodu sądowego i uzyskanie uzupełniającej opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej dotyczącej mechanizmu powstania obrażeń, jakich doznała Iwona Cygan. Chodzi o wyjaśnienie, czy mogły powstać w wyniku użycia kastetu.

Wnioskowi prokuratora sprzeciwili się obrońcy oskarżonych. Ich zdaniem będzie to służyć przeciąganiu procesu. Obrońca Pawła K. przypomniał, że biegły mówił już w trakcie procesu, że na ciele ofiary nie znalazł śladów wskazujących lub sugerujących na powstałe w wyniku użycia kastetu.

Na ostatniej rozprawie sąd nie odniósł się do wniosku prokuratora o wznowienie przewodu sądowego. 


Źródło: RMF24/PAP
Tagi: Iwona Cygan
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: