RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Sąd chce przesłuchać Stanisława Dziwisza. Kardynał nie chce zeznawać

Opracowanie: Publikacja: Środa, 15 lipca 2026 (14:31)

Na początku sierpnia przed krakowskim sądem ma zostać przesłuchany kardynał Stanisław Dziwisz w procesie dotyczącym nadużyć seksualnych w Kościele. Hierarcha jednak nie chce stawić się na rozprawie, powołując się na wiek i stan zdrowia. Sprawa dotyczy Janusza Szymika, który domaga się 20 milionów złotych zadośćuczynienia za krzywdy wyrządzone mu przez księdza, gdy był dzieckiem.

Sąd chce przesłuchać Stanisława Dziwisza. Kardynał nie chce zeznawać
Kard. Stanisław Dziwisz (fot. Michal Zebrowski/East News) /East News
  • Przed krakowskim sądem toczy się proces, w którym Janusz Szymik domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za seksualne wykorzystywanie przez księdza Jana W.
  • Według pełnomocników powoda kardynał Dziwisz mógł posiadać wiedzę na temat działań księdza.
  • Stanisław Dziwisz odmawia jednak stawienia się na rozprawę, powołując się na wiek i stan zdrowia.
  • Co dokładnie się wydarzyło w latach 1984-1989?
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

Od połowy czerwca przed Sądem Okręgowym w Krakowie toczy się proces, w którym Janusz Szymik, były ministrant z Międzybrodzia Bialskiego, domaga się od Archidiecezji Krakowskiej i lokalnej parafii 20 milionów złotych zadośćuczynienia. Mężczyzna twierdzi, że w latach 1984-1989 był wielokrotnie wykorzystywany seksualnie przez ówczesnego proboszcza, księdza Jana W. 

Kardynał Dziwisz nie chce zeznawać

Jednym z kluczowych świadków w procesie ma być kardynał Stanisław Dziwisz. Według pełnomocników powoda hierarcha mógł mieć wiedzę o działaniach księdza Jana W., ponieważ otrzymywał sygnały i prośby o interwencję od księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. 

Sąd planował przesłuchać kardynała już w czerwcu, jednak z powodu choroby nie pojawił się on na rozprawie. Wezwany na środę również nie pojawił się w sądzie. Powodem nieobecności był zaplanowany wcześniej urlop, w tym wyjazd do Watykanu, który potrwa do piątku, 31 lipca. Nowy termin wyznaczono na poniedziałek, 3 sierpnia.

W piśmie skierowanym do sądu kardynał Dziwisz poinformował, że nie posiada wiedzy na temat sprawy, a w latach 1978-2004 przebywał w Rzymie. Co więcej, powołując się na wiek, stan zdrowia oraz zalecenia lekarzy, poprosił o niewzywanie go na rozprawę. Sędzia Monika Szczepaniec-Czech poinformowała, że sąd oczekuje teraz na zaświadczenie od lekarza sądowego, które potwierdziłoby stan zdrowia hierarchy. Jeśli takie zaświadczenie zostanie przedłożone, sąd może przesłuchać kardynała w jego miejscu zamieszkania. W przeciwnym razie możliwe jest nałożenie grzywny lub nawet zarządzenie przymusowego doprowadzenia świadka.

Poszukiwania byłego proboszcza

Pełnomocnicy Janusza Szymika starają się również, by w procesie zeznawał były ksiądz Jan W., oskarżany o wielokrotne wykorzystywanie seksualne nieletniego. Niestety, miejsce jego pobytu nie jest znane. Wezwanie do sądu zostało wysłane między innymi do jednego z klasztorów, jednak nie zostało tam odebrane. Sąd wciąż poszukuje możliwości przesłuchania Jana W.

Kulisy sprawy

Janusz Szymik był ministrantem w parafii w Międzybrodziu Bialskim. Jak sam wskazuje, po raz pierwszy został skrzywdzony przez księdza Jana W., gdy miał zaledwie 12 lat. Po powstaniu diecezji bielsko-żywieckiej w 1992 roku, Szymik zgłosił sprawę ówczesnemu ordynariuszowi, biskupowi Tadeuszowi Rakoczemu. Niestety, jego relacje nie spotkały się z żadną reakcją ze strony Kościoła. Dopiero w 2014 roku, gdy nowym ordynariuszem został biskup Roman Pindel, rozpoczęto proces kanoniczny. W jego trakcie ksiądz Jan W. przyznał się do współżycia z nieletnim, został zawieszony i ukarany przez Kościół.

W 2025 roku Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej przyznał Januszowi Szymikowi 400 tysięcy złotych zadośćuczynienia od Diecezji Bielsko-Żywieckiej za brak reakcji na doniesienia o nadużyciach seksualnych. Sąd nie miał wątpliwości, że Szymik był wielokrotnie wykorzystywany przez proboszcza. Jednocześnie uznał, że za winę księdza nie odpowiada Diecezja Bielsko-Żywiecka, która powstała dopiero w 1992 roku, lecz Archidiecezja Krakowska, ponieważ to jej podlegał wówczas proboszcz z Międzybrodzia.


Źródło: RMF24/PAP
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: