Komendant straży granicznej podjął decyzję administracyjną o wydaleniu mężczyzny ze względu na to, że zagraża on bezpieczeństwu państwa. Prokuratura natomiast nie zdecydowała się na zmianę środków zabezpieczających i Ukrainiec nie może wyjeżdżać z Polski, ma też wciąż zatrzymany paszport.
W swojej decyzji szef straży granicznej nie określił terminu przekazania 44-latka ukraińskim służbom i zdecydował, że na deportację będzie on czekał w ośrodku dla cudzoziemców. Oznacza to, że śledczy nie zakończyli jeszcze wyjaśniania, dlaczego mężczyzna chciał wejść z amunicją na teren targów tuż przed oficjalnym otwarciem imprezy z udziałem przedstawicieli rządu.
Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, podejrzany złożył wyjaśnienia i współpracuje ze śledczymi. Jego tłumaczenia są wciąż weryfikowane i na razie ich treść nie jest ujawniana.