Do zdarzenia doszło w środę po godz. 15 na jednym z osiedli w Kielcach. Matka odebrała ze żłobka 2-letniego synka. Po chwili posadziła go w foteliku, zapięła pasami, zamknęła drzwi i przeszła dookoła, aby zająć miejsce za kierownicą. Nagle okazało się, że drzwi są zablokowane. Centralny zamek został zaryglowany, a kluczyk do auta pozostał w środku. W tym czasie temperatura na zewnątrz przekraczała 35 stopni.
Próby samodzielnego otwarcia auta się nie powiodły. Kobieta zadzwoniła na numer alarmowy. Wysłani na miejsce policjanci błyskawicznie zdecydowali się na wybicie tylnej szyby w Skodzie. Drzwi niestety nadal nie dało się otworzyć, trzeba było dostać się do kluczyka leżącego na przednim siedzeniu. Jeden z policjantów „zanurkował” do wnętrza i otworzył auto.
Na miejsce wezwano również pogotowie ratunkowe. U dwulatka nie stwierdzono żadnych niepokojących objawów.
„Szybka reakcja mamy i świadomość zagrożenia oraz sprawne działanie służb pozwoliły uniknąć bardzo dużego niebezpieczeństwa dla życia” – podkreśla policja.
Zamknięty samochód pozostawiony na słońcu jest niczym piekarnik. Już w kilkanaście minut jego wnętrze potrafi rozgrzać się do 50 stopni. Ciemne elementy mogą osiągnąć nawet 80 stopni. To śmiertelnie niebezpieczne warunki – przypominają policjanci.