Anders Breivik pozwał Norwegię za nieludzkie traktowanie. Sędziów powitał nazistowskim gestem

Wtorek, 15 marca 2016 (09:36)
Aktualizacja: Wtorek, 15 marca 2016 (12:22)

W Skien rusza proces, jaki Anders Breivik, odbywający karę 21 lat więzienia za terroryzm, wytoczył państwu norweskiemu za "nieludzkie traktowanie". Przesłuchanie 37-latka trwało od godz. 9 w przystosowanej do potrzeb sądowych sali gimnastycznej więzienia. Jest to pierwsze publiczne pojawienie się Breivika od procesu w 2012 roku. Gdy tylko strażnicy zdjęli mu kajdanki, 37-latek odwrócił się do dziennikarzy i wyciągnął prawą rękę w nazistowskim pozdrowieniu.

Według Breivika, doszło do złamania Europejskiej Konwencji Prawa Człowieka. Nie podoba mu się, że jest odizolowany od świata zewnętrznego oraz że jego poczta jest cenzurowana. On chce mieć kontakty z innymi ludzi - powiedział jego prawnik Oeystein Storrvik przed procesem, który ma potrwać trzy dni.

Zaostrzone rygory pobytu w więzieniu sprawiły, że Breivik był zmuszony przerwać e-studia na uniwersytecie w Oslo. Skarży się też na ograniczenie życia prywatnego.

Tymczasem według przedstawiciela norweskiego wymiaru sprawiedliwości Mariusa Emberlanda, Breivik ma w więzieniu wyłącznie do swojej dyspozycji trzy pokoje: sypialnię, gabinet do nauki oraz salkę treningową. Każdego dnia ma prawo do krótkiego spaceru po więziennym ogrodzie.

Ma dostęp do telewizora, komputera bez podłączonego internetu oraz zestawu gier komputerowych.

Adwokat Breivika, Øystein Storrvik porównał tymczasem przypadek swojego klienta z Ramirezem "Szakalem" Sanchezem, który w latach 70. ubiegłego wieku brał udział w wielu zamach terrorystycznych. Skazany na dożywocie "Szakal", znany też pod pseudonimem Carlos, miał podczas pobytu we francuskim więzieniu ponad 1500 widzeń. Jego goście nie byli nigdy oddzielani od niego szybą. Tymczasem Breivik podczas swojego ponadczteroletniego pobytu w więzieniu miał tylko dwa widzenia: z matką, która rok później zmarła, oraz ze szwedzkim ekspertem do spraw terroryzmu Magnusem Ranstorpem. 

Zdaniem adwokata, Breivik jest izolowany "w więzieniu wewnątrz więzienia", gdzie "stworzono dla niego jednoosobowe Guantanamo". Nie może kontaktować się z innymi osadzonymi. 

Według norweskiej telewizji NRK, każdego dnia przysługuje mu "godzina socjalna", którą spędza w towarzystwie personelu służby więziennej. Wspólnie gotują, piją kawę lub grają w różne gry.

Już wcześniej służba więzienna skarżyła się na "uciążliwy obowiązek" przebywania w towarzystwie mordercy. Pracownicy socjalni więzienia twierdzili, że Breivik nimi manipuluje. 

Anders Behring Breivik odbywa karę 21 lat więzienia - to najwyższy wyrok, jaki może zapaść według prawa norweskiego. Został skazany za zabicie 22 lipca 2011 roku 77 osób. Większość ofiar to młodzi ludzie, którzy brali udział w obozie Partii Pracy na wyspie Utoya.

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Zamachy w Norwegii

Joanna Potocka

RMF24